Saturday, 25 September 2021

Bath z dziećmi - Roman Baths, Pulteney Bridge i Bath Skyline...

 

Bath to małe miasto z dużą historią, położone w hrabstwie Somerset i dolinie rzeki Avon. Ponieważ jest jedynym miejscem z dostępem do wód geotermalnych, Rzymianie wybudowali tu w I wieku naszej ery kompleks budynków, z łaźniami i świątynią, wierząc, że ciepłe wody są lekarstwem na wszelkie przypadłości.
Bath stało się popularne w XVIII wieku dzięki przedsięwzięciom takim, jak Old Orchard Street Theatre, the Royal Crescent, The Circus i Pulteney Bridge. Malarze Thomas Gainsborough i Thomas Lawrence mieszkali i pracowali w Bath, podobnie, jak Jane Austen, Haile Selassie (mieszkał przez 4 lata emigracji) i, najaktualniej, Manolo Blahnik.  
(źródło i więcej: angielski, polski


  Roman Baths,
Abbey Church Yard,
Bath BA1 1LZ

Na pewno warte zobaczenia! I zdecydowanie efektowne. Wystarczy wspomnieć, że rzymska technika/hydraulika wciąż po niemal 2 tysiącach lat działa - ołowiane rury są szczelne i teoretycznie mogłyby dalej zaopatrywać łaźnie. 
Ceny biletów różnią się nieco, zależnie od pory roku - jest drożej w wakacje szkolne i w weekendy. Generalnie: okolice £20 od osoby dorosłej i okolice £15 od dziecka (6-18), dzieci poniżej 6 lat - bezpłatnie, ALE trzeba dodać 'zerowy' bilet do wszystkich innych kupowanych. Bilety rodzinne ( wiele opcji, na przykład: 2 dorosłych i do 4 dzieci, albo 1 dorosła osoba i do 4 dzieci) są tańsze. Przy rezerwacji trzeba zdecydować się na datę i godzinę wejścia, a że bywa naprawdę tłoczno lepiej jest zaopatrzyć się w bilety wcześniej i uniknąć ewentualnego rozczarowania. 
W cenę biletu wliczony jest 'audio guide' - każda kolejna atrakcja ma tabliczkę z numerami do opisu, którego można posłuchać spokojnie spacerując; większość zawiera również uproszczony opis dla dzieci.

Pandemia (rok 2020-21): 
Wszelkie restrykcje są co prawda powoli znoszone, ale jeszcze kiedy byliśmy latem, wymagane były maseczki (tylko w zamkniętych pomieszczeniach) i obowiązywał ruch jednokierunkowy.
   






Pulteney Bridge - kamienny most złożony z trzech przęseł i wybudowany w 1773 roku, według projektu Roberta Adama, który zainspirował się włoskimi Ponte Vecchio i Ponte di Rialto.  Jest jednym z tylko czterech mostów na całych świecie, zabudowanych na całej długości i z obu stron.   
(źródło: polski, angielski)

Przez cudny most przeszliśmy wieczorem spacerkiem. Obie strony są rzeczywiście zabudowane i zawierają kolekcję malutkich sklepików - kawiarni, galerii, piekarni, kwiaciarni; niemal wszystkich z widokiem na rzekę. 
W okolicy jest też dobrych kilka sklepów 'charity', m.in. Oxfam, czyli naszego ulubionego łowiska w kwestii tanich drobiazgów/pamiątek/zabawek dla dzieci. Trzeba tylko pamiętać, że większość zamyka się dość wcześnie - w okolicy 4-5 po południu.





Bath Skyline - od strony Sham Castle.
Cały, zaprojektowany przez National Trust, spacer zawiera 11 przystanków dookoła miasta. Każdy to ciekawe miejsce, albo spektakularny widok. 
My odjęliśmy sobie sporo roboty i udaliśmy się od razu do położonego wysoko punktu widokowego i Sham Castle. Bez owijania w bawełnę - pot lał mi się po nosie strumieniem i cała trasa była naprawdę stroma - wózki odpadają, ale można ewentualnie polecieć dookoła drogą, z której jak najbardziej korzystają jadące na pole golfowe samochody. 
Dodatkowa atrakcja objawiła nam się pod koniec - ścieżka prowadziła dokładnie, wprost i bez skrótów przez... krowy! Nieszkodliwe, spokojne i bardzo oczywiście przyzwyczajone do szlaczka przewijających się turystów. Niemniej jednak moje miastowe dziecki niemal odmówiły współpracy...
:)     





Tuesday, 21 September 2021

Warzywa pieczone z pastą harissa i jak ugotować (niedoskonały) ryż do sushi...


Mili państwo z ulubionego Oddbox dostarczają od czasu do czasu spore ilości niełatwych do ogarnięcia warzyw... Nie mam zażaleń - na tym ten projekt polega, ale czasami kombinuję więcej, niż normalnie, aby nadmiar wykorzystać.
Tym razem problematyczny okazał się bakłażan i cukinia... 
Upieczone razem z czerwoną cebulą i podane z ryżem sushi okazały się przepyszne. Podobnie, jak i w wersji z zamiennikiem czerwonej cebuli - koprem (kolejny trudny do wykorzystania nadmiar). Aktualnie problematyczna staje się czerwona papryka i chyba wkrótce podzieli los cukini i kopru...
:)     

Składniki:
(na jakieś 3 porcje, nadmiar można spokojnie przechowywać w lodówce przez kilka dni)
  • średnia cukinia, pokrojona na kawałki wielkości 1 kęsa;
  • średni bakłażan, pokrojony na kawałki wielkości 1 kęsa;
  • czerwona cebula, oczyszczona i pokrojona w sporą kostkę, albo w ósemki (używałam też pokrojone w paseczki bulwy kopru, zamiennie z cebulą);
  • 2-3 czubate łyżeczki pasty harissa - u mnie: średnio ostra Belazu Rose Harissa, ale de gustibus, trzeba tylko uważać, bo niektóre są bardzo ogniste ;
  • łyżeczka oliwy - opcjonalnie, normalnie pasta jest już mocno oleista;
  • sól.
Rozgrzej piekarnik do 180stC.
Warzywa wsyp do sporej miski, dodaj pastę, oliwę (jeśli używasz) i odrobinę soli.
Dobrze wymieszaj i przełóż na blaszkę do pieczenia - najlepiej by warzywa tworzyły jedną warstwę. 
Piecz około 30 minut, do miękkości - zależy od piekarnika i dobrze jest sprawdzać i ewentualnie odjąć lub dodać nieco czasu.
Gotowe podawaj na przykład z ryżem do sushi*. Nadmiar przechowuj w zamkniętym pojemniku w lodówce i odgrzewaj w mikrofali.



*Ryż do sushi:
Podobno, jak legenda urbanistyczna głosi, japoński kucharz spędza 8 lat ćwicząc i doskonaląc technikę gotowania ryżu do sushi... 
Ja w takim razie odpadam - chcę ulubionego ryżu teraz i zaraz i lat czekać na perfekcję nie będę!

Ale. Dziecko Złote Numer 2 (tj. Samira) sushi kocha, podobnie, jak cała reszta przychówku, i już wielokrotnie zostałam w okolicznych Wasabi z gigantycznym rachunkiem.  A że oszczędzająca Polka potrafi - sprawdziłam internet, kupiliśmy wór ryżu, wiadro octu ryżowego, suszone nori, matę do zwijania i dziecko/dziecki zabrali się do pracy. 

Poczytałam na blogach i stronach poświęconych japońskiej kulturze i skompilowałam w miarę oryginalny i niezbyt skomplikowany przepis, który póki co zawsze się sprawdza.

1 kubek ryżu do sushi
1 1/2 kubka wody
ocet ryżowy, do pokropienia
sól

Ryż wsyp na sitko o drobnych oczkach. Opłucz po bieżącą wodą do czasu, aż ta wyciekająca od spodu będzie czysta.

Przełóż ryż do garnka, takiego z pasującą pokrywką, zalej 1 i 1/2 kubka wody. Posól do smaku i zagotuj. Przykryj, zmniejsz ogień do najmniejszego możliwego i zostaw na 15 minut. Następnie całkowicie wyłącz ogień i zostaw wciąż pod przykryciem na kolejnych 15 minut.

Odkryj, pokrop octem ryżowym - oryginalnie 1/4 kubka, u mnie raczej okolice 2 łyżek. Napusz widelcem. Gotowe! 

Friday, 17 September 2021

Urodziny bloga - 12 lat...

 

Blog 'Lejdi of the house' powstał 12 lat temu. Przypadkiem... :)
W międzyczasie oznajmiłam urodziny dwójki moich młodszych dzieci i opublikowałam ponad 1700 wpisów, w tym wielu dotyczących zwiedzania i jedzenia z dziećmi w Londynie i okolicach. 
Bardzo dziękuje wszystkim, którzy do mnie zaglądali (i dalej zaglądają) przez lata, oraz tym, którzy wykorzystali zaproponowane przepisy.

Kasia  (Lejdi of the house)
X     X     X

Monday, 13 September 2021

Serniczki waniliowe z borówkami i kokosową kruszonką...


Przepis z bloga Popołudnie w kuchni.

Składniki:
(spokojnie na 18 sztuk)

na spód
  • 150g herbatników digestive
  • czubata łyżka miękiego masła

na masę serową
  • 1kg serka kremowego
  • 2 jajka 
  • 8 czubatych łyżek cukru pudru
  • 1 łyżka ekstraktu waniliowego, albo opakowanie cukru wanilinowego
  • opakowanie borówek

kruszonka
  • 3/4 szklanki wórków kokosowych
  • czubata łyżka cukru pudru
  • czubata łyżka masła

Rozgrzej piekarnik do 170stC. Przygotuj blaszki do muffinów: jedną na 12 sztuk i jedną 'połówkę' na 6 sztuk (albo 2 większe) i wyłóż papierowymi papilotkami.

Herbatniki rozkrusz w malakserze, albo w plastikowej torbie potraktowane tłuczkiem, lub wałkiem. Wymieszaj z masłem i rozdziel pomiędzy papilotki i dobrze ugnieć palcami, łyżką, albo dnem niewielkiej szklanki.

Jajka wbij do sporej miski i dobrze ubij mikserem, na jasną, kremową masę, z 3 łyżkami cukru. Dodaj ser, resztę cukru i ekstrakt albo cukier waniliowy. Szybko zmiksuj, tylko do połączenia składników.

Rozdziel masę serową równomiernie pomiędzy papilotki, wyrównaj wierzch i wciśnij po kilka (5-6) borówek. 
Wiórki kokosowe wymieszaj z cukrem i masłem. Kruszonkę rozdziel pomiędzy serniczki.

Piecz okolice 25-30 minut. Wyjmij, przestudź w blaszce, a następnie wyjmij na kratkę i zostaw do całkowitego ostudzenia. Schłódź w lodówce przez minimum godzinę, a najlepiej przez noc.

Thursday, 9 September 2021

Celebryci na słodko - Crêpes Suzette...


Crêpes Suzette to francuski deser składający się z naleśników (crêpes) i  sosu z karmelizowanego cukru i masła, soku z mandarynek, albo pomarańczy, startej skórki cytrusowej, oraz likieru Grand Mariner, triple sec albo Curaçao, podpalanych przy podawaniu deseru.

Pochodzenie dania i jego nazwa są dysputowane.  Jedna wersja twierdzi, że zostało ono wykreowane przez pomyłkę w 1895 roku przez Henri Charpentier - 14 letniego asystenta kelnera w Café de Paris w Monte Carlo. Przygotowywał on deser dla ówczesnego Księcia Walii (późniejszego króla Edwarda VII), wśród którego gości był piękna dziewczyna o imieniu Suzette. Historia ta została opowiedziana przez samego Henriego w autobiografii Life à la Henri, a później zakwestionowana przez Larousse Gastronomique:

It was quite by accident as I worked in front of a chafing dish that the cordials caught fire. I thought it was ruined. The Prince and his friends were waiting. How could I begin all over? I tasted it. It was, I thought, the most delicious medley of sweet flavors I had ever tasted. I still think so. That accident of the flame was precisely what was needed to bring all those various instruments into one harmony of taste ... He ate the pancakes with a fork; but he used a spoon to capture the remaining syrup. He asked me the name of that which he had eaten with so much relish. I told him it was to be called Crêpes Princesse. He recognized that the pancake controlled the gender and that this was a compliment designed for him; but he protested with mock ferocity that there was a lady present. She was alert and rose to her feet and holding her little skirt wide with her hands she made him a curtsey. "Will you," said His Majesty, "change Crêpes Princesse to Crêpes Suzette?" Thus was born and baptized this confection, one taste of which, I really believe, would reform a cannibal into a civilized gentleman. The next day I received a present from the Prince, a jeweled ring, a panama hat and a cane. "


Inne źródła, ja Larousse Gastronomique, uważają, że raczej główny kelner serwowałby przyjęcie księcia, niż Charpentier, który był za młody. Mniej fantastyczna wersja wyłania się z wywiadu Elsie Lee z Henrim z lat 50. W nim Charpentier wyjaśnia szczegółowo, że 'jego skomplikowana wersja rozpoczęła się od dania z naleśników z sosem owocowym, które jego przybrana matka przygotowywała na specjalne okazje'. Dodatek likieru był modny wśród paryskich kucharzy w tym czasie.

  Inne źródła uważają, że danie zostało nazwane na cześć francuskiej aktorki Suzanne Reichenberg (1853–1924), która używała imienia Suzette, jako pseudonimu. W 1897 roku Reichenberg pojawiła się w Comédie-Française w roli pokojówki i serwowała naleśniki na scenie Monsieur Joseph, właściciel Restaurant Marivaux, zapewniał crêpes. To on zdecydował o podpalaniu naleśników - po pierwsze, aby przyciągnąć uwagę publiczności, a po drugie, aby jedzenie było ciepłe dla jedzących je aktorów. Joseph był następnie dyrektorem w Paillard Restaurant w Paryżu, oraz pracował dla hotelu Savoy w Londynie. 

W 1896 roku Oscar Tschirky opublikował przepis na 'Pancakes, Casino Style', ze wszystkim na miejscu, oprócz ostatecznego płomienia. Escoffier opisał Crêpes Suzette w angielskiej wersji Guide Culinaire z 1907 roku (wersja francuska 1903) tak samo, to jest bez podpalania. 

Danie było specjalnością francuskiej restauracji Marie's w 1898 roku.


Sunday, 5 September 2021

Urodziny: Daniel ma 5 lat! :)

 


Muszę przyznać, że kiedy stres przygotowywania przyjęcia urodzinowego jest usunięty, bo: 
1) urodziny Daniela są nieco niefortunne i wiele rodzin 2 września po prostu nie wróciło jeszcze z wakacji; 
2) pandemia wciąż nad nami wisi i jest ciężko zaplanować cokolwiek wystarczająco wcześnie; oraz 
3) właśnie zaczynamy szkołę i najnormalniej w świecie nie znamy jeszcze nowych kolegów (poza niewielką grupą poznanych w przedszkolu), ich imion i numerów telefonów rodziców;
urodziny wydają się o wiele łatwiejsze do opanowania...

Dlatego miałam kompletnie betonowe podstawy do porzucenia pomysłu. Postawiłam na dobrą zabawę w kinie w Westfield Shopping Centre (dziecinne, super tanie poranki), po którym kupiliśmy prezenty i zjedliśmy lunch w Burger King'u.

Genialne, prze-pyszne ciasto dostarczyła nasza ukochana Sweet Pasion. Dziękujemy! 
XXX  









Thursday, 2 September 2021

Muffiny bananowe na mące owsianej - bezglutenowe...



Składniki:
(na 12 sztuk)

100g niesolonego masła, stopionego
200g granulowanego cukru (daję mniej - okolice 150)
2 duże jajka, w temperaturze pokojowej
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
175g mąki owsianej
1 łyżeczka sody do pieczenia
1/2 łyżeczki soli
140g greckiego jogurtu, naturalnego albo waniliowego
3 bardzo dojrzałe banany, zgnieciona widelcem na papkę

Rozgrzej piekarnik do 180stC i przygotuj blaszkę na muffinki z 12 papilotkami.
W dużej misce wymieszaj dokładnie stopione masło z cukrem. Następnie dodaj wanilię i jajka.
Wmieszaj mąkę, sól i sodę, a następnie (szybko i delikatnie) jogurt i banany.
Piecz około 18-20 minut, do czasu, aż będą złotawe, sprężyste w dotyku i bez resztek surowego ciasta na wbitej wykałaczce.

Najlepsze jedzone tego samego dnia.


Sunday, 29 August 2021

Wegańskie chilli z cynamonem...

Zmieniony, lekko, przepis zainspirowany znalezionym w książce Katy Beskow '15-Minute Vegan'.

Składniki:
(na 2-3 porcje)

  • 1 łyżka oleju, albo zwykłej oliwy
  • 1 cebula, posiekana
  • 1 gałązka selera naciowego, posiekana
  • 1 papryka (czerwona, lub pomarańczowa), oczyszczona z pestek i pokrojona na kawałki
  • spora szczypta chilli, lub do smaku (oryginalnie 2 łyżeczki, ale taka ilość sprawiłaby, że danie byłoby dla nas niejadalne...)
  • 1 łyżeczka wędzonej papryki
  • 1/2 łyżeczki mielonego cynamonu
  • 400g puszka siekanych pomidorów
  • 1 łyżka keczupu
  • 1 łyżeczka płatków drożdży odżywczych (opcjonalnie)
  • 3 łyżki mrożonej, lub puszkowanej kukurydzy
  • 400g puszka mieszanych fasolek (u mnie adzuki, borlotti i cannellini), albo czerwonej 'kidney', odcedzonych i opłukanych
  • sól, do smaku
  • mała szczypta cukru

  • W sporym garnku rozgrzej olej. Dodaj warzywa, dobrze wymieszaj i smaż 5 minut, lub do czasu, aż będą miękkawe.
  • Dorzuć przyprawy, dobrze wymieszaj. Wlej pomidory i odrobinę wody - może 1/3 objętości puszki, tyle, by wypłukać resztki. Dodaj keczup i płatki drożdżowe. Dosyp kukurydzę (jeśli używasz mrożonej), zagotuj, przykryj i gotuj na wolnym ogniu przez 10 minut. Dopraw do smaku solą i odrobinką cukru (puszkowane pomidory są zwykle kwaśnawe).
  • Wsyp fasolkę, wymieszaj i gotuj, bez przykrywki, kolejnych 10 minut, lub do czasu aż sos będzie tak gęsty, jak lubisz.
  • Podawaj z ryżem, z pokrojonym na plasterki awokado, z posiekaną natką pietruszki, z kawałkiem limonki, lub odrobiną soku limonkowego do pokropienia.

Wednesday, 25 August 2021

Chokladbollar #2...


Kolejny pomysł na szybkie, proste do wykonania słodkości, i ze składników dostępnych wszędzie, łatwych do przechowywania i zwykle mieszkających w szafkach.
Pierwsze podejście miało za zadanie zajęcie dzieci - klik. Podejście drugie spełni zadanie równie dobrze... 

Przepis ze strony Ingmar.

Składniki:
(na okolice 20 sztuk)

100g miękkiego masła
100g cukru
3 łyżki kakao
1 łyżka cukru waniliowego, LUB 2 łyżeczki ekstraktu
150g płatków owsianych
2 łyżki wybranego płynu: kawy, lub wody, lub śmietanki, lub mleka, lub soku pomarańczowego, lub czekolady, lub rumu, lub likieru cointreau

dodatkowo: coś do obtoczenia gotowych kulek, np. wiórki kokosowe, dodatkowe kakao, albo czekolada w proszku, lub cukrowe, kolorowe wiórki, jak u mnie


Włóż wszystkie składniki (oprócz wybranej otoczki) do sporej miski i dobrze wymieszaj. Tradycyjnym płynem jest kawa.

Lekko wilgotnymi rękami formuj niewielkie kulki - z podanych składników powinno wyjść około 20 sztuk (lub okolice 30 mniejszych).

Otocz każdą w wiórkach kokosowych, lub innej otoczce. Można je jeść od razu, albo schłodzić - będą twardsze i łatwiejsze do podnoszenia.
Przechowuj w szczelnym pojemniku, w lodówce.  

Saturday, 21 August 2021

Londyn turystyczny, znany i odwiedzany #6 - Imperial War Museum...

 

Imperial War Museum
Lambeth Road
London SE1 6HZ


Tak naprawdę i szczerze mówiąc to nie jest do końca bardzo dziecio-przyjazne muzeum. Oczywiście ubikacje i przewijalnie są wszędzie, podobnie, jak i windy i podjazdy/rampy, można też zabrać mapę/szlak dla dzieci i poszukać ciekawych eksponatów. Jest też dostępna kawiarnia, oraz kilka strategicznie rozmieszczonych wygodnych ławek, gdzie można ewentualnie zjeść przyniesiony piknik i nikt nie ma nic przeciwko... 
Ale... 
No tak, cały budynek jest przeznaczony na wystawy okazów związanych z I i II Wojną Światową, oraz nieco bardziej aktualnymi akcjami militarnymi, m.in. w Iraku i Afganistanie. Khodor, lat 14, bawił się świetnie i czekaliśmy  na niego w wielkim hallu całymi godzinami, podobnie Sofijka - można ją było zainteresować opisami wielkich gablot i krótkimi, tematycznymi filmami  pokazywanymi w kółko w kilku miejscach. Gorzej niestety było z Danielem i Samirą - bez niespodzianek = towarzystwo było nadęte i marudne i ledwo przetrwaliśmy falę złości... Podsumowując: wszystko zależy od dzieciaka, i nie tyle od wieku, co od charakteru i zainteresowań, i trzeba zadecydować, czy damy radę, czy nie.


Generalnie organizacyjnie:
  • wejście: bezpłatne, ale przy aktualnej pandemijnej sytuacji trzeba zarezerwować bilety wcześniej przez Internet i trzymać się wyznaczonej godziny wejścia;
  • kawiarnia/jedzenie: na dolnym poziomie, ale nie mam pojęcia, jakie ceny, bo nie byliśmy; jak wspomniałam powyżej spokojnie można przynieść swój piknik i zjeść na ławkach, albo w parku (przy ładnej pogodzie - trzeba się upewnić, że będziemy mogli wejść z powrotem do budynku);
  • maseczki: póki co obowiązkowe w zatłoczonych miejscach publicznych, nie mam pojęcia, jak sytuacja się rozwinie, trzeba sprawdzać;
  • czasami można natknąć się na dodatkowe, specjalne wystawy - ciekawe, bez wątpienia, ale płatne i niekiedy bardzo popularne, więc na pewno jest bezpieczniej zamówić bilety wcześniej;
  • museum organizuje zajęcia rodzinne prowadzone przez wolontariuszy, w tym także weteranów, które można zarezerwować wcześniej - te są dostępne zwłaszcza w okresie wakacji szkolnych.






Monday, 16 August 2021

Zapiekanka z soczewicy i warzyw...


Przebój! Pełna warzyw, pyszna zapiekanka pasuje znakomicie do ulubionej sałatki i chlebka czosnkowego. Na dodatek można ją przygotować nieco wcześniej, zwłaszcza usmażone warzywa, które wytrzymają nawet kilka dni w lodówce. Ja złożyłam całość rano, a piekłam po południu.
Warzywa można zamieniać, w zależności od tego, co akurat mocno domaga się zużycia - ja zamieniałam cukinię na selera naciowego i pora na cebulę.  

Przepis ze strony Easy Cheesy Vegetarian.

Składniki:
(na 4 porcje)

110g czerwonej soczewicy
75g ryżu
650ml (około 2 1/2 szklanki) wywaru warzywnego (np. z dwóch kostek)
1 łyżka oleju
1 mały por, pokrojony na półplasterki
1 papryka, pokrojona w małą kostkę
5 pieczarek, posiekanych
1 mała cukinia, posiekana
1 łyżeczka wędzonej papryki
1/2 łyżeczki papryki cayenne (u mnie tylko szczypta)
pieprz
90g startego sera (około 1 szklanki)

  • Ugotuj soczewicę i ryż w wywarze warzywnym - 15-20 minut, mieszając od czasu do czasu. Pod koniec, przez ostatnich 5 minut, trzeba mieszać  cały czas, bo lubi się przypalić. Nie odcedzaj wody, ale kontynuuj mieszanie, do czasu, aż cała woda odparuje, a całość będzie przypominać owsiankę.
  • W międzyczasie rozgrzej olej na patelni i dodaj posiekane warzywa (por, grzyby, paprykę i cukinię). Smaż przez 5-10 minut, mieszając od czasu do czasu, aż warzywa będą miękkie (ten punkt programu można spokojnie wykonać np. dzień wcześniej). 
  • Rozgrzej piekarnik do 190stC.
  • Wymieszaj soczewicę i warzywa, dodaj paprykę i cayenne, oraz sporo czarnego pieprzu. Dobrze wymieszaj.
  • Przełóż połowę masy do naczynia żaroodpornego (moje ma okolice 20/26cm), posyp połową sera. Dodaj resztę masy, wyrównaj wierz i posyp pozostałym serem.
  • Piecz około 25-30 minut, aż ser jest stopiony i złotawo-brązowy.

Wednesday, 11 August 2021

Miniaturowe chlebki bananowe (Mary Berry)...


Super prosty przepis od Mary Berry. Można oczywiście upiec w jednej blaszce, ale ja bardzo chciałam wypróbować nowy zakup - miniaturowe foremeczki zakupione chyba w czarnych otchłaniach któregoś lockdown'u, z myślą o prawdopodobnie nadchodzącym światełku w tunelu i poszkolnych przekąskach, oraz szkolnych zabawach i straganach z ciastkami. 

Przepis Mary Berry ze strony BBC Food.

Składniki:
(mała blaszka- na bochenek 450g; u mnie- 5 malutkich bocheneczków-miniaturek)
(można spokojnie podwoić składniki i użyć regularnej foremki na bochenek 900g, czyli okolice 10/20cm)

1 dojrzały banan (100g po obraniu)
1 łyżka mleka
50g miękkiego masła, albo margaryny do pieczenia
75g mąki
75g drobnego cukru
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody
1 jajko
50g groszków z ciemnej czekolady, albo posiekanej czekolady

  • Rozgrzej piekarnik do 160stC i przygotuj wybraną foremkę/foremki - wyłóż papierem do pieczenia.
  • W sporej misce rozgnieć widelcem banana. Dodaj wszystkie pozostałe składniki ciasta (poza czekoladą) i dobrze zmiksuj mikserem.
  • Wmieszaj groszki czekoladowe i przelej masę do foremki/foremek. Wyrównaj wierzch.
  • Piecz około 45 minut - bochenek 450g (mała blaszka), około 55 minut - bochenek 900g (większa blaszka), albo okolice 25 minut - miniaturki. Trzeba sprawdzać, bo wiele zależy od mocy piekarnika - gotowe ciasto powinno być sprężyste w dotyku, ładnie wyrośnięte, złotawo-brązowe i odchodzące od brzegów.
  • Przestudź 10 minut w blaszce, a następnie wyjmij na kratkę i zostaw do całkowitego ostudzenia.

Friday, 6 August 2021

'Flavours' Donna Hay (seria Marie Claire)...

 

Ponieważ bardzo lubię Donnę Hay i jeszcze się nie zawiodłam na jej przepisach - klik, kiedy kompletnym przypadkiem natknęłam się na książkę sygnowaną ulubionym imieniem, kupiłam ją bez ceregieli. Zwłaszcza, że pomysł używania rzeczy z drugiej ręki jest mi bardzo bliski i wpasowuje się kompletnie w moją etykę.


'Flavours' jest podzielona na 9 rozdziałów: vanilla, lemon+lime, ginger, chilli, garlic+onion, chocolate, salt+pepper, basil+mint, oraz cinnamon+spice. Każdy zaczyna się od 'basics', czyli 'podstaw', oraz 'good ideas', czyli dobrych pomysłów - kilku sympatycznych skrótów, np. jak zrobić syrop waniliowy, lemoniadę, imbirowy olej smakowy, sos 'sweet chilli', karmelizowane cebulki, czy lustrzaną polewę czekoladową do ciast.


Mnie bardzo spodobał się classic baked lemon cheesecake,  oraz kolekcja brownies, z rozdziału o czekoladzie - 'triple-choc' i 'rum and raisin' wydają się szczególnie atrakcyjne. 

Kurczak pieczony z cytryną zapowiada się dobrze, podobnie, jak makaron z czosnkiem, chilli i szpinkiem, oraz tarta z serem ricotta, pomidorami i bazylią. 


Marie Claire 'Flavours' Murdoch Books, rok wydania 2000.