Sunday, 14 October 2018

Ciasteczka budyniowe, niesamowicie kruchutkie...


Moja znajoma siadła z nami w parku, zjadła cały pojemnik, po czym przeprosiła za łakomstwo i stwierdziła, że właśnie to chce w życiu robić: piec waniliowe shortbread'y i chodzić na pikniki z dziećmi...
:) 

W ramach przestrogi: ciasto wychodzi bardzo, ale to bardzo kruchutkie. Delikatne i nawet klejace. Takie ma być. Trzeba tylko cierpliwości przy wałkowaniu i gotowej garści maki do podsypywania.

Przepis z bloga My culinary art.

Składniki:
(zależnie od wielkości foremek okolice 20-25 sztuk)
110 g mąki pszennej
1 op. budyniu waniliowego (40g)
50 g cukru pudru
125 g miękkiego masła

  1. Do sporej miski włóż masło i cukier puder. Zmiksuj, aż masa zmieni kolor na jasny. W dwóch partiach dodaj mąkę wymieszaną z budyniem. Miksuj kilka minut, aż składniki dokładnie się połączą. Przykryj kawałkiem folii i wstaw do schłodzenia do lodówki na godzinę.
  2. Rozgrzej piekarnik do 170 stopni Celsjusza. Blat posyp obficie mąką, wyłóż ciasto i rozwałkuj na grubość około 3-4mm. Wycinaj ciasteczka (ulubiona foremka lub niewielka szklanka). Układaj na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i piecz około 10-15 minut, aż krawędzie ciasteczek ładnie się zarumienią. Wyjmij i odstaw do całkowitego ostygnięcia. 


Thursday, 11 October 2018

Classic Boat Festival 2018, St.Katherine Docks, Londyn...


Bardzo, ale to bardzo przyjemny dzień. Na wodzie niestety - nie lubię okropnie zbiorników większych, niż wanna, ale pociesza mnie fakt, że przynajmniej dzieci pływaja, jak ryby. Ja poproszę o łódź i najlepiej jak największa.

Od 7 do 9 września, w centralnie położonych St.Katherine Docks (więcej tutaj) odbył się już 10 pokaz/festiwal starych łodzi. Prywatnych i takich należacych do służb publicznych (policja, czy straż pożarna). 
Można było wejść na pokłady, zajrzeć w okna i zadać pytania właścicielom, a także zobaczyć niektóre stateczki biorace udział w Operacji Dynamo, tzw. Little Ships of Dunkirk, kiedy to 850 prywatnych łodzi wyruszyło z Ramsgate, by pomiędzy 26 maja i 4 czerwca 1941 roku pomóc ratować 336000 brytyjskich żołnierzy uwięzionych na plażach Dunkirk (więcej tutaj). 
Obecna była także Gloriana - przepiękna barka wiosłowa ('rowbarge') królowej Elżbiety II. Długa na 27m i napędzana siła 18 wioślarzy (lub silnikiem, jeśli jest taka potrzeba), może przewozić 34 pasażerów. Zbudowana na Diamentowy Jubileusz w 2012 roku, brała udział w wielu uroczystościach, jak otwarcie po odrestaurowaniu jachtu Cutty Sark, ceremonii otwarcia Igrzysk Olimpijskich, czy 800 rocznicy podpisania Magna Carta (statutu praw) - więcej tutaj
Na ladzie można było posłuchać muzyki, spróbować egzotycznych potraw i słoodyczy, albo, bardziej konserwatywnie, zjeść miskę makaronu, talerz pizzy, lub rybę z frytkami w jednej z wielu okolicznych restauracji i kawiarenek.
A potem pozostaje tylko przejście przez śluzę prosto na Tamizę i wspaniały widok, jakim zawsze jest Tower Bridge.
A na koniec, żeby nie było za fajnie i za spokojnie, Samira malowniczo skręciła nogę na lekko nierównych deskach deptaka dla pieszych. I resztę dnia, zamiast w okolicznym parku, spędziliśmy w okolicznym pogotowiu.
:)  

















Monday, 8 October 2018

Deser cytrynowy z lemon curd...


Przepis, lekko zmodyfikowany, z bloga Plated Cravings.

Składniki:
(na 3-4 porcje)

1/2 szklanki lemon curd
1 szklanka śmietanki do ubijania, schłodzonej
1/4 szklanki cukru pudru
6 herbatników, ulubionych, np. imbirowych, pokruszonych do konsystencji bułki tartej
  • W sporej misce ubij mikserem śmietankę, lemon curd i cukier. [Mnie udaje się to najlepiej, kiedy lemon curd jest w temperaturze pokojowej.]
  • Po 3-5 minutach powinien powstać w miarę sztywny krem.
  • Rozłóż po łyżce pokruszonych herbatników do 3-4 szklanek, przykryj warstwa kremu i powtórz jeszcze raz. Schłódź w lodówce.




Friday, 5 October 2018

Kurczak w klasycznej, włoskiej marynacie (z octem balsamicznym i czosnkiem)...


Przepis Today Food.
Składniki:
(na zamarinowanie 2 pojedynczych piersi z kurczaka, czyli okolice 500g mięsa)
  • 1/4 szklanki oliwy
  • 1/4 szklanki octu balsamicznego
  • 1 duży zabek czosnku, posiekany 
  • 1 łyżka posiekanej drobno świeżej pietruszki, lub 1 łyżeczka suszonej
  • 1 łyżka posiekanej drobno świeżej bazylii, lub 1 łyżeczka suszonej
  • 1/2 łyżeczki płatków chilli
Wszystkie składniki wymieszaj dokładnie w sporej misce. Wrzuć kurczaka - można całego, lub pokrojonego na kawałki; ja miałam akurat opakowanie kurczaczych 'filecików' do zużycia.
Przechowuj w lodówce, jeśli planujesz zużyć do 24 godzin. Można zamrażać - całość wystarczy wrzucić do plastikowej torby, a przed użyciem (na 24 godziny) rozmrozić w lodówce.
Zamarynowane mięso można grillować, smażyć na patelni, lub upiec w piekarniku (180stC), a czas będzie zależał od tego, jak potniemy mięso przed przygotowaniem.




Saturday, 29 September 2018

Placuszki bananowe na serku wiejskim...


Jak to zwykle u mnie bywa zdania na temat nowego dania okazały się delikatnie podzielone. Khodor na przykład pochłaniał jednego za drugim bez narzekania i zbędnych pytań. Sofijka za to jojczyła i wybierała z ciasta malutkie grudki sera domagajac się odpowiedzi na bardzo ważne pytanie: 'Co to do licha jest?!' 
Mnie samej bardzo smakowały i zdecydowanie powtarzam eksperyment od czasu do czasu. Oryginalnie zawierały pokrojone jabłko, ale nasze, z bananem, okazały się idealne. Myślę, że kilka innych też by się nadało: morele, brzoskwinie, czy borówki.

Przepis z bloga Kraina miodem płynaca.

Składniki:
(na 10-12 sztuk)

250g opakowanie serka wiejskiego
2 jajka
1 szklanka maki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
2 lekko czubate łyżki drobnego cukru
1/2 łyżeczki ekstraktu lub cukru waniliowego
spory banan, pokrojony na półplasterki
olej do smażenia

  • W sporej misce wymieszaj serek, jajka, makę, proszek do pieczenia, cukier i wanilię. Delikatnie wmieszaj banana.
  • Na nieprzywierajacej patelni rozgrzej odrobinę oleju. Nakładaj porcje ciasta i smaż na średnim ogniu, z obu stron na złoty kolor.
  • Wykładaj na talerz wyłożony papierowym ręcznikiem i podawaj od razu z ulubionymi dodatkami - cukrem pudrem, dżemem, czy golden syrup. Pyszne też i na goło.




Wednesday, 26 September 2018

Park rozrywki Chessington...



Ponieważ wakacje zbliżały się nieubłaganie do końca, a zapas bardziej, lub mniej ulubionych miejsc do odwiedzenia zmniejszał gwałtownie, skorzystaliśmy z życzliwej oferty i zabraliśmy się na całodniowa wycieczkę do parku Chessington. Który zreszta, tak nawiasem mówiac, jako najbliższy naszej stronie Londynu, jest ulubionym celem wyjazdów szkolnych dla dzieci kończacych szkołę podstawowa - Khodor był cały szczęśliwy, bo znał już wszystkie miejsca i miał upatrzone, największe i najstraszniejsze, jazdy i atrakcje.
Park zawiera kolekcję atrakcji dla mniejszych i większych. Akwarium, ZOO (a nawet dwa: dla maluchów i takie 'prawdziwe', z gorylami i tygrysami), karuzele i przedstawienia dla dzieci (z pandami i wybuchami w tle), safari, ale jest także coś dla tych bardziej odważnych (czy. delikatnych masochistów), jak 'Go Ape' na wysokościach, ogromnego statku pirackiego-huśtawki, czy super szybkiej 'Vampire Ride', gdzie uczestnicy zawisaja w powietrzu przez kilka minut, zawieszeni za ramiona na krzesełkach.
Park zawiera także dwa hotele, oferujace korzystne pakiety: pobyt + wszystkie atrakcje + posiłek (zwykle śniadanie, lub posiłki. Warto spojrzeć zwłaszcza na ceny poza sezonem (okolice mniej więcej od listopada do marca), kiedy to dostępna jest tylko część parku.         



Ceny: 
Niestety takie wyjście jest drogawe. Regularna cena od osoby, za dzień, to bodaj £48! To razy kilkoro dorosłych i dzieci, oraz bez bardzo potrzebnej kawy, oraz mniej potrzebnych, ale czasami niezbędnych przegryzek dla dzieci, jak lody, frytki, hot-dogi, czy co tam jeszcze... 
Szczęśliwie bardzo często można natknać się na oferty i promocje, ograniczone co prawda czasowo, ale bezdyskusyjnie bardzo korzystne. Można też zaopatrzyć się w całoroczny karnet na wejścia do jednego parku, lub kompleksowy - do atrakcji, których właścicielem jest firma Melin (m.in.London Aquarium, Brighton Aquarium, Thorpe Park, bodaj Disneyland Windsor i inne).   


Utrudnienia: 
  • Nie zawsze i nie wszędzie można wejść z wózkiem; bardzo często widać całe połacie owych zaparkowanych przed budynkami, czy karuzelami, dlatego lepiej jest się przygotować na częściowe noszenie malucha;
  • Niektóre, zwłaszcza większe, 'straszniejsze', jazdy maja ograniczenia wzrostu i/lub wiekowe; a czasami wymagana jest obecność dorosłego - odpada, jeśli najbiższy dorosły za skarby świata i za żadne pieniadze nie wsiada na nic, co unosi się nad ziemia...
  • Czasy oczekiwania! Zmiłujcie się moi drodzy - ogłaszane na wielkich tablicach w różnych częściach parku i na mniejszych przy samej atrakcji - i... ano widziałam wszystko od '5 minut', aż do '105 minut' (!!!). Czyli - ponad godzina w kolejce z, na przykład, upierdliwym kilkulatkiem... Sama utknęłam czekajac na Khodor'a, który wybrał jakaś popularna jazdę - źle nie było, bo Daniel akurat spał, więc miałam czas na refleksje nad życiem i życzliwe uśmiechy w stronę umęczonych współ-parkowych rodziców.

Moje rady:
  • Warto sprawdzić czas dodatkowych atrakcji i zajać miejsca nieco wcześniej, czy to przy karmieniu pingwinów, rekinów, czy przy przedstawieniu, którego głównymi aktorami sa lwy morskie;
  • Można spokojnie dojść piechota ze stacji Chessington North, albo Chessington South, albo zaparkować samochód na przeogromnym parkingu.
  • Niedaleko parku jest Lidl. Fajny, rozmiarny i z piekarnia. Jeśli ktoś nie ma ochoty na planowanie podróży z torbami jedzenia i na ewentualne dokarmianie dzieci, i siebie, podgniecionymi transportem kanapkami, może skorzystać z naszego patentu i zrobić zakupy właśnie tam i w ostatniej chwili.
  • Dobrze jest przyjechać jak najwcześniej!  






















Sunday, 23 September 2018

Wołowina z pieczarkami, w sosie ostrygowym ('oyster sauce')


" This is a Chinese dish that uses the classic Chinese ingredients of oyster sauce, ginger and sesame oil, thockened with cornflour. Try using this sauce with a range of other ingredients like swapping mushrooms for broccoli or beef for chicken. " 

Smacznie i szybko. Czyli tak, jak lubię! :) 

Kolejne danie podpatrzone i nauczone na kursie Bags of Taste.

Składniki:
(na 2 porcje, ale spokojnie można podwoić ilość wszystkiego)

200g mielonej wołowiny
1 średnia cebula (okolice 150g)
3 duże zabki czosnku, posiekanego drobniutko, lub startego na tarce
1 łyżka startego, lub super-drobniutko posiekanego imbiru
200g pieczarek
kostka bulionowa
4 łyżeczki sosu ostrygowego (20ml)
250ml wody
1 1/2 łyżeczki oleju z tostowanego sezamu
2 łyżeczki skrobi kukurydzianej
1/8 łyżeczki białego pieprzu
1 łyżka oleju

do podania: ugotowany na sypko biały, lub brazowy ryż

  1. Cebulę pokrój w kostkę, lub na plasterki, jak wolisz.
  2. W nieprzywierajacym garnku rozgrzej olej. Wrzuć mięso i cebulę. Smaż 10 minut na średnim ogniu, mieszajac często i rozbijajac ewentualne grudki posklejanego mięsa. Cebula powinna być miękka. 
  3. Wmieszaj czosnek i imbir. 
  4. Posiekaj lub pokrój na plasterki grzyby. Dodaj do mięsa i smaż, aż będa ugotowane, większość wody odparuje, a mieszanka będzie znowu w miarę sucha.
  5. Wlej 200ml wody i zagotuj. Wkrusz kostkę i zmiejsz ogień.
  6. Wymieszaj pozostałe 50ml wody z sosem ostrygowym, skrobia kukurydziana i białym pieprzem.
  7. Wymieszaj mięso dokładnie, a następnie wlej mieszankę sosu ostrygowego. Zagotuj, przykryj, zmniejsz ogień i gotuj kolejnych 15 minut. 
  8. Wmieszaj olej sezamowy i podawaj na ryżu. 
Kalorie w 1 porcji (łacznie z ryżem) - 600.





Thursday, 20 September 2018

'Coconut oil, nature's perfect ingredient' Lucy Bee...


'Little perks', czyli niewielkie, dodatkowe korzyści z pracy za kulisami szkolnych zabaw i festiwali, to, między innymi, praktycznie nielimitowane pierwszeństwo w zaglądaniu do pudeł podarowanych przez rodziców, już niepotrzebnych, rupieci, ksiażek i ubrań. Przy rozkładaniu dóbr owych wszelakich na stoiskach to jest...
I tak oto, całkiem niespodziewanie, ale za to przydatnie, stałam się właścicielką jeszcze jednej książki kucharskiej. Szaleństwo pt. 'olej kokosowy dobry na wszystko' póki co nie słabnie, dlatego kolekcja przepisów owym inspirowanych wydaje się interesującym dodatkiem do kolekcji.

'Coconut oil. Nature's perfect ingredient' to kolekcja ponad 100 przepisów zawierających, bez niespodzianek, olej kokosowy. Od śniadań, przez szybkie kolacje i dania warzywne, aż do przystawek i deserów. 
Książka jest pięknie wydana, z twardą oprawą i pełna minimalistycznych zdjęć. Jak zwykle pewne składniki, czy przepisy owe zawierające, do mnie raczej nie przemawiają, ale z przyjemnością ugotuję zupę soczewicową, upiekę czekoladowe ciasto z malinami, czy spróbuję rybnego curry, albo dhal z czerwonej soczewicy i pomidorów. 











Monday, 17 September 2018

Urodziny bloga - 9 lat!

Już 9 lat minęło! 
Od 17 września 2009 roku zamieściłam na blogu niemal 1500 wpisów. Na ciasta, desery, dania obiadowe. Ale także wspominkowe z urodzin dzieci, dni w szkolnym kalendarzu, oraz, skomplikowanych posiadaniem kolejnych wózków, wypadów do muzeów, parków i festiwali.
Nie obeszło się bez czkawki - pod koniec 2017 roku musiałam przenosić się na inna platformę, w ramach informacji, że moja poprzednia (bloog) przestaje istnieć. 
Ale udało się.
:)
Bardzo serdecznie dziękuję wszystkim, którzy zagladali tu do mnie, do nas, przez ostatnie lata. 
Jest mi niezmiernie miło gościć wszystkich i zawsze mam nadzieję, że przepisy na szybkie dania i londyńskie (i okoliczne) porady przydaja się innym (rodzicom).

Pozdrawiam serdecznie!
Kasia
Khodor, Samira, Sofia i Daniel
x x x