Showing posts with label wakacje. Show all posts
Showing posts with label wakacje. Show all posts

Saturday, 25 September 2021

Bath z dziećmi - Roman Baths, Pulteney Bridge i Bath Skyline...

 

Bath to małe miasto z dużą historią, położone w hrabstwie Somerset i dolinie rzeki Avon. Ponieważ jest jedynym miejscem z dostępem do wód geotermalnych, Rzymianie wybudowali tu w I wieku naszej ery kompleks budynków, z łaźniami i świątynią, wierząc, że ciepłe wody są lekarstwem na wszelkie przypadłości.
Bath stało się popularne w XVIII wieku dzięki przedsięwzięciom takim, jak Old Orchard Street Theatre, the Royal Crescent, The Circus i Pulteney Bridge. Malarze Thomas Gainsborough i Thomas Lawrence mieszkali i pracowali w Bath, podobnie, jak Jane Austen, Haile Selassie (mieszkał przez 4 lata emigracji) i, najaktualniej, Manolo Blahnik.  
(źródło i więcej: angielski, polski


  Roman Baths,
Abbey Church Yard,
Bath BA1 1LZ

Na pewno warte zobaczenia! I zdecydowanie efektowne. Wystarczy wspomnieć, że rzymska technika/hydraulika wciąż po niemal 2 tysiącach lat działa - ołowiane rury są szczelne i teoretycznie mogłyby dalej zaopatrywać łaźnie. 
Ceny biletów różnią się nieco, zależnie od pory roku - jest drożej w wakacje szkolne i w weekendy. Generalnie: okolice £20 od osoby dorosłej i okolice £15 od dziecka (6-18), dzieci poniżej 6 lat - bezpłatnie, ALE trzeba dodać 'zerowy' bilet do wszystkich innych kupowanych. Bilety rodzinne ( wiele opcji, na przykład: 2 dorosłych i do 4 dzieci, albo 1 dorosła osoba i do 4 dzieci) są tańsze. Przy rezerwacji trzeba zdecydować się na datę i godzinę wejścia, a że bywa naprawdę tłoczno lepiej jest zaopatrzyć się w bilety wcześniej i uniknąć ewentualnego rozczarowania. 
W cenę biletu wliczony jest 'audio guide' - każda kolejna atrakcja ma tabliczkę z numerami do opisu, którego można posłuchać spokojnie spacerując; większość zawiera również uproszczony opis dla dzieci.

Pandemia (rok 2020-21): 
Wszelkie restrykcje są co prawda powoli znoszone, ale jeszcze kiedy byliśmy latem, wymagane były maseczki (tylko w zamkniętych pomieszczeniach) i obowiązywał ruch jednokierunkowy.
   






Pulteney Bridge - kamienny most złożony z trzech przęseł i wybudowany w 1773 roku, według projektu Roberta Adama, który zainspirował się włoskimi Ponte Vecchio i Ponte di Rialto.  Jest jednym z tylko czterech mostów na całych świecie, zabudowanych na całej długości i z obu stron.   
(źródło: polski, angielski)

Przez cudny most przeszliśmy wieczorem spacerkiem. Obie strony są rzeczywiście zabudowane i zawierają kolekcję malutkich sklepików - kawiarni, galerii, piekarni, kwiaciarni; niemal wszystkich z widokiem na rzekę. 
W okolicy jest też dobrych kilka sklepów 'charity', m.in. Oxfam, czyli naszego ulubionego łowiska w kwestii tanich drobiazgów/pamiątek/zabawek dla dzieci. Trzeba tylko pamiętać, że większość zamyka się dość wcześnie - w okolicy 4-5 po południu.





Bath Skyline - od strony Sham Castle.
Cały, zaprojektowany przez National Trust, spacer zawiera 11 przystanków dookoła miasta. Każdy to ciekawe miejsce, albo spektakularny widok. 
My odjęliśmy sobie sporo roboty i udaliśmy się od razu do położonego wysoko punktu widokowego i Sham Castle. Bez owijania w bawełnę - pot lał mi się po nosie strumieniem i cała trasa była naprawdę stroma - wózki odpadają, ale można ewentualnie polecieć dookoła drogą, z której jak najbardziej korzystają jadące na pole golfowe samochody. 
Dodatkowa atrakcja objawiła nam się pod koniec - ścieżka prowadziła dokładnie, wprost i bez skrótów przez... krowy! Nieszkodliwe, spokojne i bardzo oczywiście przyzwyczajone do szlaczka przewijających się turystów. Niemniej jednak moje miastowe dziecki niemal odmówiły współpracy...
:)     





Wednesday, 30 June 2021

Cardiff...


Stolicę Walii odwiedziliśmy jeszcze w kwietniu, w czasie dwutygodniowej przerwy wielkanocnej.
Niestety, rezerwując miejsca jeszcze w styczniu, musiałam podjąć ryzyko - nie było do końca wiadomo, które instytucje i kiedy zostaną otwarte po lockdownie. Udało nam się dojechać i owszem, bez problemów, ale muzea i typowe turystyczne atrakcje (wycieczki łodziami na przykład) były wciąż zamknięte (i to przez kolejne 4 tygodnie...).
 Ponieważ pogodę mieliśmy fantastyczną, oraz sporo restauracji i supermarketów w okolicy, spędziliśmy w mieście rugby kilka spokojnych dni...
 

Cardiff jest miastem uniwersyteckim i znanym z imprez sportowych. Pełnym kawiarni, restauracji i małych sklepów - nie ma najmniejszego problemu z zakupem jedzenia, brakujących kosmetyków, czy ulubionego nawynosa znanej sieci.


Co nam się udało?
1. Pochodzić w okolicy wody i popatrzeć na Cardiff Millenium Centre, Roald Dhal Plass i Ianto Jones shrine (na Mermaid Quay)- na moje wyraźne i głośne życzenie, jako wieloletniej fanki Doctor Who i Torchwood;
2. Porzucać kamieniami do rzeki przepływającej przez przecudny Bute Park;
3. Popatrzeć sklepy w wielkich centrach handlowych: St.David's Dewi Sant, Cardiff Market i Queens Arcade.  

A dodatkowo: najeść się lodów, nawynosów i ulubionych-aczkolwiek-unikanych-jako-niezdrowe zupek chińskich.
:)  


Na co byłoby warto spojrzeć? (Kiedy lepsze i bardziej turystycznie przyjazne czasy wreszcie nastaną).
1. National Museum Cardiff - klik;
2. Museum of Cardiff - klik;
3. Techniquest - klik;
4. Cardiff Castle - klik;
5. St.Fagans National Museum of History - klik


Rok 2021 i globalna pandemia:
1. Jako, że Walia jest osobnym krajem, technicznie czasami obowiązują tam nieco inne zasady - trzeba sprawdzać co i kiedy zostaje otwarte i nie sugerować się tym, co już jest otwarte gdziekolwiek indziej;
2. Maseczki obowiązują wszędzie;
3. Muzea, pomimo, że nieodpłatne proszą o rezerwowanie biletów przez internet i trzymanie się godziny wejścia.

Pomimo niejakich ograniczeń rozrywkowych bawiliśmy się świetnie i pojedziemy jeszcze raz na pewno...













Thursday, 12 September 2019

Littlehampton...



Littlehampton to mała miejscowość w West Sussex, do której wybraliśmy się na krótki, trzydniowy, wypad. Celem był święty spokój zapewniony przez obecność plaży i morza. :)
Byliśmy bardzo zadowoleni: podróż trwa tylko 1 godz i 40 min, z centrum Londynu, ze stacji Victoria. To nieco więcej, niż do najbliższego Brighton, ale mniejsza popularność oznacza mniejszy tłok. Plaża (część) - niestety kamienista - jest chroniona i ratownicy sa bardzo widoczni od rana do późnego popołudnia/wczesnego wieczora.
Na bazę wybraliśmy tani hostel YHA - w miarę wygodny w kwestii krótkotrwałych pobytów, z kuchnia i jadalnia do dyspozycji mieszkańców, ze sporym sklepem Lidl zaraz za rogiem, i kilka minut drogi ze stacji kolejowej. W okolicy można znaleźć wiele opcji jedzenia - w tym nasze ulubione ryby z frytkami, oraz spory przyplażowy pub sieci Harvester z rozległym menu, w tym 'dla małych' i 'dla większych' dzieci. A jeśli mamy energie, czas i entuzjazm można całkiem sympatycznie spędzić godzinę, czy dwie w niewielkim Muzeum Littlehampton- uwaga dla podróżujacych z dziećmi: nie ma ubikacji dla zwiedzajacych!