Saturday, 29 September 2018

Placuszki bananowe na serku wiejskim...


Jak to zwykle u mnie bywa zdania na temat nowego dania okazały się delikatnie podzielone. Khodor na przykład pochłaniał jednego za drugim bez narzekania i zbędnych pytań. Sofijka za to jojczyła i wybierała z ciasta malutkie grudki sera domagajac się odpowiedzi na bardzo ważne pytanie: 'Co to do licha jest?!' 
Mnie samej bardzo smakowały i zdecydowanie powtarzam eksperyment od czasu do czasu. Oryginalnie zawierały pokrojone jabłko, ale nasze, z bananem, okazały się idealne. Myślę, że kilka innych też by się nadało: morele, brzoskwinie, czy borówki.

Przepis z bloga Kraina miodem płynaca.

Składniki:
(na 10-12 sztuk)

250g opakowanie serka wiejskiego
2 jajka
1 szklanka maki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
2 lekko czubate łyżki drobnego cukru
1/2 łyżeczki ekstraktu lub cukru waniliowego
spory banan, pokrojony na półplasterki
olej do smażenia

  • W sporej misce wymieszaj serek, jajka, makę, proszek do pieczenia, cukier i wanilię. Delikatnie wmieszaj banana.
  • Na nieprzywierajacej patelni rozgrzej odrobinę oleju. Nakładaj porcje ciasta i smaż na średnim ogniu, z obu stron na złoty kolor.
  • Wykładaj na talerz wyłożony papierowym ręcznikiem i podawaj od razu z ulubionymi dodatkami - cukrem pudrem, dżemem, czy golden syrup. Pyszne też i na goło.




Wednesday, 26 September 2018

Park rozrywki Chessington...



Ponieważ wakacje zbliżały się nieubłaganie do końca, a zapas bardziej, lub mniej ulubionych miejsc do odwiedzenia zmniejszał gwałtownie, skorzystaliśmy z życzliwej oferty i zabraliśmy się na całodniowa wycieczkę do parku Chessington. Który zreszta, tak nawiasem mówiac, jako najbliższy naszej stronie Londynu, jest ulubionym celem wyjazdów szkolnych dla dzieci kończacych szkołę podstawowa - Khodor był cały szczęśliwy, bo znał już wszystkie miejsca i miał upatrzone, największe i najstraszniejsze, jazdy i atrakcje.
Park zawiera kolekcję atrakcji dla mniejszych i większych. Akwarium, ZOO (a nawet dwa: dla maluchów i takie 'prawdziwe', z gorylami i tygrysami), karuzele i przedstawienia dla dzieci (z pandami i wybuchami w tle), safari, ale jest także coś dla tych bardziej odważnych (czy. delikatnych masochistów), jak 'Go Ape' na wysokościach, ogromnego statku pirackiego-huśtawki, czy super szybkiej 'Vampire Ride', gdzie uczestnicy zawisaja w powietrzu przez kilka minut, zawieszeni za ramiona na krzesełkach.
Park zawiera także dwa hotele, oferujace korzystne pakiety: pobyt + wszystkie atrakcje + posiłek (zwykle śniadanie, lub posiłki. Warto spojrzeć zwłaszcza na ceny poza sezonem (okolice mniej więcej od listopada do marca), kiedy to dostępna jest tylko część parku.         

Ceny: 
Niestety takie wyjście jest drogawe. Regularna cena od osoby, za dzień, to bodaj £48! To razy kilkoro dorosłych i dzieci, oraz bez bardzo potrzebnej kawy, oraz mniej potrzebnych, ale czasami niezbędnych przegryzek dla dzieci, jak lody, frytki, hot-dogi, czy co tam jeszcze... 
Szczęśliwie bardzo często można natknać się na oferty i promocje, ograniczone co prawda czasowo, ale bezdyskusyjnie bardzo korzystne. Można też zaopatrzyć się w całoroczny karnet na wejścia do jednego parku, lub kompleksowy - do atrakcji, których właścicielem jest firma Melin (m.in.London Aquarium, Brighton Aquarium, Thorpe Park, bodaj Disneyland Windsor i inne).   


Utrudnienia: 
  • Nie zawsze i nie wszędzie można wejść z wózkiem; bardzo często widać całe połacie owych zaparkowanych przed budynkami, czy karuzelami, dlatego lepiej jest się przygotować na częściowe noszenie malucha;
  • Niektóre, zwłaszcza większe, 'straszniejsze', jazdy maja ograniczenia wzrostu i/lub wiekowe; a czasami wymagana jest obecność dorosłego - odpada, jeśli najbiższy dorosły za skarby świata i za żadne pieniadze nie wsiada na nic, co unosi się nad ziemia...
  • Czasy oczekiwania! Zmiłujcie się moi drodzy - ogłaszane na wielkich tablicach w różnych częściach parku i na mniejszych przy samej atrakcji - i... ano widziałam wszystko od '5 minut', aż do '105 minut' (!!!). Czyli - ponad godzina w kolejce z, na przykład, upierdliwym kilkulatkiem... Sama utknęłam czekajac na Khodor'a, który wybrał jakaś popularna jazdę - źle nie było, bo Daniel akurat spał, więc miałam czas na refleksje nad życiem i życzliwe uśmiechy w stronę umęczonych współ-parkowych rodziców.

Moje rady:
  • Warto sprawdzić czas dodatkowych atrakcji i zajać miejsca nieco wcześniej, czy to przy karmieniu pingwinów, rekinów, czy przy przedstawieniu, którego głównymi aktorami sa lwy morskie;
  • Można spokojnie dojść piechota ze stacji Chessington North, albo Chessington South, albo zaparkować samochód na przeogromnym parkingu.
  • Niedaleko parku jest Lidl. Fajny, rozmiarny i z piekarnia. Jeśli ktoś nie ma ochoty na planowanie podróży z torbami jedzenia i na ewentualne dokarmianie dzieci, i siebie, podgniecionymi transportem kanapkami, może skorzystać z naszego patentu i zrobić zakupy właśnie tam i w ostatniej chwili.
  • Dobrze jest przyjechać jak najwcześniej!  






















Sunday, 23 September 2018

Wołowina z pieczarkami, w sosie ostrygowym ('oyster sauce')


" This is a Chinese dish that uses the classic Chinese ingredients of oyster sauce, ginger and sesame oil, thockened with cornflour. Try using this sauce with a range of other ingredients like swapping mushrooms for broccoli or beef for chicken. " 

Smacznie i szybko. Czyli tak, jak lubię! :) 

Kolejne danie podpatrzone i nauczone na kursie Bags of Taste.

Składniki:
(na 2 porcje, ale spokojnie można podwoić ilość wszystkiego)

200g mielonej wołowiny
1 średnia cebula (okolice 150g)
3 duże zabki czosnku, posiekanego drobniutko, lub startego na tarce
1 łyżka startego, lub super-drobniutko posiekanego imbiru
200g pieczarek
kostka bulionowa
4 łyżeczki sosu ostrygowego (20ml)
250ml wody
1 1/2 łyżeczki oleju z tostowanego sezamu
2 łyżeczki skrobi kukurydzianej
1/8 łyżeczki białego pieprzu
1 łyżka oleju

do podania: ugotowany na sypko biały, lub brazowy ryż

  1. Cebulę pokrój w kostkę, lub na plasterki, jak wolisz.
  2. W nieprzywierajacym garnku rozgrzej olej. Wrzuć mięso i cebulę. Smaż 10 minut na średnim ogniu, mieszajac często i rozbijajac ewentualne grudki posklejanego mięsa. Cebula powinna być miękka. 
  3. Wmieszaj czosnek i imbir. 
  4. Posiekaj lub pokrój na plasterki grzyby. Dodaj do mięsa i smaż, aż będa ugotowane, większość wody odparuje, a mieszanka będzie znowu w miarę sucha.
  5. Wlej 200ml wody i zagotuj. Wkrusz kostkę i zmiejsz ogień.
  6. Wymieszaj pozostałe 50ml wody z sosem ostrygowym, skrobia kukurydziana i białym pieprzem.
  7. Wymieszaj mięso dokładnie, a następnie wlej mieszankę sosu ostrygowego. Zagotuj, przykryj, zmniejsz ogień i gotuj kolejnych 15 minut. 
  8. Wmieszaj olej sezamowy i podawaj na ryżu. 
Kalorie w 1 porcji (łacznie z ryżem) - 600.





Thursday, 20 September 2018

'Coconut oil, nature's perfect ingredient' Lucy Bee...


'Little perks', czyli niewielkie, dodatkowe korzyści z pracy za kulisami szkolnych zabaw i festiwali, to, między innymi, praktycznie nielimitowane pierwszeństwo w zaglądaniu do pudeł podarowanych przez rodziców, już niepotrzebnych, rupieci, ksiażek i ubrań. Przy rozkładaniu dóbr owych wszelakich na stoiskach to jest...
I tak oto, całkiem niespodziewanie, ale za to przydatnie, stałam się właścicielką jeszcze jednej książki kucharskiej. Szaleństwo pt. 'olej kokosowy dobry na wszystko' póki co nie słabnie, dlatego kolekcja przepisów owym inspirowanych wydaje się interesującym dodatkiem do kolekcji.

'Coconut oil. Nature's perfect ingredient' to kolekcja ponad 100 przepisów zawierających, bez niespodzianek, olej kokosowy. Od śniadań, przez szybkie kolacje i dania warzywne, aż do przystawek i deserów. 
Książka jest pięknie wydana, z twardą oprawą i pełna minimalistycznych zdjęć. Jak zwykle pewne składniki, czy przepisy owe zawierające, do mnie raczej nie przemawiają, ale z przyjemnością ugotuję zupę soczewicową, upiekę czekoladowe ciasto z malinami, czy spróbuję rybnego curry, albo dhal z czerwonej soczewicy i pomidorów. 











Monday, 17 September 2018

Urodziny bloga - 9 lat!

Już 9 lat minęło! 
Od 17 września 2009 roku zamieściłam na blogu niemal 1500 wpisów. Na ciasta, desery, dania obiadowe. Ale także wspominkowe z urodzin dzieci, dni w szkolnym kalendarzu, oraz, skomplikowanych posiadaniem kolejnych wózków, wypadów do muzeów, parków i festiwali.
Nie obeszło się bez czkawki - pod koniec 2017 roku musiałam przenosić się na inna platformę, w ramach informacji, że moja poprzednia (bloog) przestaje istnieć. 
Ale udało się.
:)
Bardzo serdecznie dziękuję wszystkim, którzy zagladali tu do mnie, do nas, przez ostatnie lata. 
Jest mi niezmiernie miło gościć wszystkich i zawsze mam nadzieję, że przepisy na szybkie dania i londyńskie (i okoliczne) porady przydaja się innym (rodzicom).

Pozdrawiam serdecznie!
Kasia
Khodor, Samira, Sofia i Daniel
x x x





Friday, 14 September 2018

Kuskus z pieczoną dynią...

Idealna, jako posiłek w plenerze, ogrodzie lub na balkonie. Oryginalnie receptura Yotam'a Ottoleghi, w naszym życiorysie pojawiła się, jako kempingowa propozycja towarzyszaca grillowi (klik), przywieziona przez jedna z uczestniczek. Mnie zasmakowała tak bardzo, że po powrocie do domu przeszukałam Internet i znalazłam ulubiony przepis. Podaję zmodyfikowany o składniki, których nie miałam i nie chciałam specjalnie kupować. Sałatka jest znakomita, jako samodzielny posiłek (ja uwielbiam z kleksem dobrego jogurtu naturalnego), albo jako towarzyszka mięsa z grilla lub patelni, czy piekarnika.


   

Generalna inspiracja z bloga Dinners with friends.

Składniki:
(na okolice 4 porcji)

1 niewielka dynia piżmowa
1 cebula, pokrojona na cienkie półplasterki
4 łyżki oliwy
50g suszonych moreli
1 szklanka kuskus, u mnie razowy
1/2 kostki bulionowej, warzywnej
5 łyżek drobniutko posiekanej natki pietruszki
sól i pieprz


  1. Rozgrzej piekarnik do 180stC. Dynię oczyść z pestek i badziewia w środku, pokrój na paski, a następnie na kawałki wielkości jednego kęsa. Ja zostawiam skórkę - pozwala ona zachować bardziej zwarta strukturę. Wymieszaj w misce z 2 łyżkami oliwy, dopraw do smaku sola i pieprzem, rozłóż na blaszce i piecz do miękkości - około 40 minut, lub więcej. [Ten etap możesz wykonać nawet do 3 dni wcześniej, na przykład przy okazji pieczenia ciasta; po ostudzeniu przechowuj w zamkniętym pojemniku, w lodówce.]
  2. Cebulę smaż przez 10 minut na kolejnych 2 łyżkach oliwy. Najlepiej na sporym ogniu i mieszajac bardzo często. Powinna być złota i chrupiaca, ale nie spalona.
  3. Morele - zalej wrzaca woda, zostaw na 5 minut, a następnie odcedź, osusz i pokrój w 5mm kostkę.
  4. Przygotuj kuskus: wsyp do szklanej, lub metalowej miski, wkrusz połowę kostki bulionowej, zalej wrzaca woda - tyle by przykryła kaszę około 1cm ponad, przykryj ściereczka i odstaw na 10 minut. Następnie wymieszaj widelcem.
  5. Przed podaniem wymieszaj kuskus z dynia, natka pietruszki,cebula i morelami. Dopraw do smaku. [Jeśli dynia była upieczona wcześniej i jest zimna z lodówki dobrze jest wymieszać ja z goracym kuskusem].


  


Tuesday, 11 September 2018

Surowe batoniki daktylowe...


O ile poprzedni wytwór z serii 'słodkości zdrowego odżywiania' spotkały bardzo mieszane recenzje, o tyle dzisiejsze batoniki okazały się popularne. Nawet bardzo! Co jest o tyle dziwne, że składem się tak naprawdę bardzo nie różnia. Ot daktylowy 'klej' trzymajacy razem trochę kokosa, orzechów, odrobinę kakao i masła orzechowego, czy oleju kokosowego.

Przepis z bloga Healthy Ideas for Kids.

Składniki:
(blaszka kwadratowa 20cm, czyli około 15 gotowych batoników)

2 szklanki wypestkowanych, miękkich daktyli
3/4 szklanki orzechów (u mnie - zmielone migdały; oryginalnie - nerkowce, ale powiedziałabym, że np. włoskie też się nadaja)
1/4 szklanki masła orzechowego
1/2 szklanki wiórków kokosowych
2 łyżki kakao
szczypta soli

Przygotuj blaszkę - wyłóż papierem do pieczenia.
Wrzuć wszystkie składniki do malaksera - daktyle musza być miękkie. [Jeśli malakser wydaje się być za słaby, by zmielić orzechy trzeba je zmielić osobno, w blenderze, lub chopperku.]
Wyrzuć masę do przygotowanej blaszki, delikatnie, ale stanowczo uklep, by powstała równa jednolita warstwa. Wstaw do lodówki na minimum 30 minut, a następnie wyjmij z blaszki i pokrój na porcje.
Przechowuj w zamkniętym pojemniku, w lodówce lub zamrażarce.




Saturday, 8 September 2018

Ciasto mocno cytrynowe (Paul Hollywood)...


Przepis ze strony Paul Hollywood.

Składniki:
(blaszka 20/20cm, czyli okolice 9-12 porcji)

na ciasto
70g niesolonego, miękkiego masła
120g drobnego cukru
2 średnie jajka
140g maki z proszkiem do pieczenia (self-raising)
1 łyżeczka proszku do pieczenia*
1 cytryna - drobniutko starta skórka
1 łyżka lemon curd
2 łyżki mleka

na lukier
3 łyżki granulowanego cukru
sok z 1 cytryny

na wierzch (opcjonalnie - ja nie dałam)
250g cukru pudru
3 łyżki wody


  1. Rozgrzej piekarnik do 180stC. Przygotuj blaszkę wyłożona papierem do pieczenia.
  2. W sporej misce ubij mikserem masło z cukrem - do czasu, aż masa będzie jasna i puszysta. Dodaj jajka i zmiksuj jeszcze raz. Dodaj makę, proszek do pieczenia, skórkę z cytryny, lemon curd i mleko i dokładnie wymieszaj drewniana łyżka na w miarę gładkie ciasto. Wylej do blaszki, wyrównaj i piecz około 25-30 minut, lub do suchego patyczka.
  3. Wymieszaj cukier granulowany z sokiem z cytryny i wylej na gorace ciasto. Zostaw do ostudzenia w blaszce. Ciasto jest już gotowe do jedzenia, ale jeśli chcesz możesz dodać jeszcze warstwę lukru.
  4. Wymieszaj cukier puder i wodę - powinna powstać w miarę gęsta pasta. Wyjmij ciasto z foremki i rozsmaruj lukier. Zostaw do stężenia przed krojeniem.
* Moim bardzo skromnym, aczkolwiek w miarę doświadczonym, zdaniem naprawdę nie potrzeba tego dodatkowego proszku do pieczenia; i kiedy piekłam to ciasto kolejny raz ów dodatek pominęłam - wyszło wspaniale!



Tuesday, 4 September 2018

Urodziny Daniela - to już 2 lata!





Daniel ma 2 lata!
Chciałoby się powiedzieć, że czas szybko leci, ale w kwestii potomka najmłodszego byłoby to kłamstwo w czystej postaci. Młody wredny jest - po prostu! Wiecznie poobijany, podrapany i posiniaczony. I z jednym zadaniem w łebku: jak się dostać do ulubionej zabawki, chowanej przed wszystkich w różnych zakatkach kuchni, to jest ostrego noża...
:)
Świętowaliśmy powolutku. W sobotę, 1 września, na kończacym lato festynie w niedalekim parku (w tamtym roku wypadło 2 września, więc było w sam raz), a w niedzielę z tortem i przyśpiewka! 
Solenizantowi tak prawdę mówiac było wszystko jedno - cieszył go dostatek sasiadujacych psów z odbywajacego się pokazu, oraz obfitość ciast czekoladowych na pobliskim stoisku. Oraz, normalnie zabronione, świeczki do zdmuchiwania...
:)