Sunday, 5 December 2010

Bezy (na wszelki wypadek), czyli sprzatanie lodowki cz.III...

Zaczaily sie w kacie lodowki, w malej szklance, zatulone w folie kuchenna: 2 bialka pozostale po serniku. Niby mozna je zamrozic, ale co z tego, skoro zamiast w lodowce beda kwitnac w zamrazarce? Wymyslac ciasta nie mialam sily... Moglam dorzucic ze 2-3 dodatkowe bialka i zrobic klasyczna pavlove (a co z zoltkami???)... Ale... Ha,zawsze obiecuje sobie, ze musze kupic bezy - takie 'na wszelki wypadek', na szybki deser, lub jako ratunek przy naglym spadku cukru we krwi :) I zawsze boje sie, ze sie pogniota na proszek pod innymi zakupami...


Skladniki:
-2 bialka
-110g drobnego cukru do wypiekow
Rozgrzac piekarnik do 120-130stC. Wylozyc 1-2 blaszki papierem do pieczenia. Bialka wlac do sporej miski i ubic elektrycznym mikserem na sztywna piane. Caly czas ubijajac dodawac po lyzce cukru, az do uzyskania sztywnej, bardzo blyszczacej masy. Rozkladac lyzeczka male porcje na papierze - mnie wyszlo 50 malutenkich bezek, kazda z 1/2 lyzeczki masy. Wstawic do piekarnika na 45min, po czym wylaczyc piekarnik i zostawic bezy, podsychajace i stygnace w srodku - na cala noc. Masa bezowa nie moze dlugo czekac (a zwlaszcza cala noc), wiec przy malym, pojedynczym piekarniku, lepiej jest ja ubijac na biezaco.

No comments:

Post a comment