Thursday, 2 September 2010

''Gringo wsrod dzikich plemion'' W.Cejrowski


Dostalam w prezencie ksiazke Wojciecha Cejrowskiego, za ktorym, tak po prawdzie, nie przepadam. Chociaz ksiazka jest, trzeba przyznac, swietna! Daje do myslenia. Uwazamy za oczywiste, ze wszystko jest w zasiegu reki, w sklepie, ze zostawione w koszu smieci znikna, ze z kranu poleje sie woda... A co jak tej wody nie ma? Co gorsza - nie ma kranu! Ba, nie ma nawet sciany, na ktorej mozna by bylo ow kran zawiesic...
Lubie, bardzo lubie, uwielbiam, a nawet kocham wszelkiego rodzaju opisy jedzenia w nie-kulinarnych skadinad ksiazkach. No ale to juz jest przesada!

''Padre stal wypiety, zupelnie nie po ksiezowsku, z glowa zanurzona w zamrazarce. Z grzechtem przesuwal zawarotsc w poszukiwaniu czegos stosownego na dzisiejsza kolacje. -Bedziemy musieli upiec weza-zawolal spomiedzy zamrozonych miesnych bryl-bo juz nic innego nie mam.-Dzisiaj piatek-rzucilem przekornie.
-Nie szkodzi-odrzucil ksiadz-to byl waz wodny, wiec da sie podciagnac pod ''dania rybne''.

W Wenezueli-a rzecz sie dzieje w samym jej srodeczku, na rozleglych sawannach
 Los llanos- o piatkowym poscie slychac tylko z okazji Wielkiego Piatku, natomiast opisywane przeze mnie zdarzenia mialy miejsce w piatek powszedni.

-Tu na llanos- zaczal ksiadz, kladac przede mna polmetrowy kawal anakondy- to wlasciwie wolowina powinna byc uznana za postna. Czlowiek nawet oddycha wolowina.
Mial stuprocentowa racje. Zeby sie o tym przekonac wystarczylo pociagnac nosem-milion sztuk bydla robi swoje. Takze z powietrzem.-Wiec w piatek - ciagnal, rabiac anakonde maczeta - powinnismy sie umartwiac jedzac steki, a tego weza zostawic sobie na niedziele.
***
Nastepnego dnia jedlismy potrawke iguany (metrowej dlugosci jaszczurka - na skali uczu odpowiednik szczura). Wczesniej musielismy ja upolowac. Tak, jak wszystko inne, przez kolejne dni tygodnia...

W niedziele byla kapibara (najwiekszy gryzon swiata - z wygladu swinka morska wielkosci prosiecia).

W poniedzialek rosol z bocianow (takie same, jak polskie, tyle ze dzioby maja czarne).

We wtorek kajman (kuzyn krokodyla).

We srode zolwie ogrodowe (naziemne).

We czwartek zolwie blotne (zgadnijcie, czym pachna).

A potem jeszcze ryby, ryby, ryby, ryby. Cokolwiek, byle uniknac wolowiny, bo ksiadz mieszkal tu juz kilka lat i mial jej serdecznie dosc
''.

No comments:

Post a comment