Saturday, 14 September 2019

Zero waste stock, czyli bulion z badziewia...


Na pomysł 'zero waste stock' natknęłam się najpierw na blogu Pommes pommes, a nieco później na Zero waste chef. Pomysł jest prosty: normalnie nieużywane resztki warzyw można jeszcze wykorzystać. I zrobić porcję bardzo przydatnego bulionu. A jeśli ktokolwiek ma dostęp do kompostownika cały 'waste', czyli wszelakie odpady może nawet zredukować do tytułowego 'zera'.

Na spory garnek (około 2,5 litra końcowego produktu) potrzeba około 1kg resztek warzyw - obierek z ziemniaków, końcówek i skórek marchewek i pietruszek, zielonych części pora, gałazek natek, brokuła i kalafiora, głabów kapusty i fenikuła, i czego tam jeszcze. To możesz spokojnie dorzucać stopniowo do przygotowanej w zamrażarce torby. Przed użyciem nie musisz rozmrażać.
 Resztki przesyp do dużego garnka i zalej około 3 litrami zimnej wody. Dorzuć 2-3 listki laurowe i 2-3 kuleczki ziela angielskiego. Lub do smaku. Zagotuj, przykryj i gotuj na wolnym ogniu przez 1,5-2 godziny. Ostudź, przecedź i przelej do zamrażalnikowych pojemników. Albo zużyj od razu.


Plusy: mamy satysfakcję, że w świecie produkujacym coraz więcej i wiecej niepotrzebnych śmieci udało nam się zrobić coś z niczego; bulion jest naprawdę smaczny, podobnie, jak zrobiona z jego udziałem zupa, i pachnie pięknie przy gotowaniu. 

Minusy: resztki zajmuja sporo cennego miejsca w zamrażarce, a przy gotowaniu trzeba oduczyć się tego wpojonego i automatycznego gestu wyrzucania resztek do pobliskiego kosza na śmieci.  



Thursday, 12 September 2019

Littlehampton...



Littlehampton to mała miejscowość w West Sussex, do której wybraliśmy się na krótki, trzydniowy, wypad. Celem był święty spokój zapewniony przez obecność plaży i morza. :)
Byliśmy bardzo zadowoleni: podróż trwa tylko 1 godz i 40 min, z centrum Londynu, ze stacji Victoria. To nieco więcej, niż do najbliższego Brighton, ale mniejsza popularność oznacza mniejszy tłok. Plaża (część) - niestety kamienista - jest chroniona i ratownicy sa bardzo widoczni od rana do późnego popołudnia/wczesnego wieczora.
Na bazę wybraliśmy tani hostel YHA - w miarę wygodny w kwestii krótkotrwałych pobytów, z kuchnia i jadalnia do dyspozycji mieszkańców, ze sporym sklepem Lidl zaraz za rogiem, i kilka minut drogi ze stacji kolejowej. W okolicy można znaleźć wiele opcji jedzenia - w tym nasze ulubione ryby z frytkami, oraz spory przyplażowy pub sieci Harvester z rozległym menu, w tym 'dla małych' i 'dla większych' dzieci. A jeśli mamy energie, czas i entuzjazm można całkiem sympatycznie spędzić godzinę, czy dwie w niewielkim Muzeum Littlehampton- uwaga dla podróżujacych z dziećmi: nie ma ubikacji dla zwiedzajacych!












Sunday, 8 September 2019

Czekoladowy krem jaglany...

Muszę powiedzieć, że bardzo przyjemny kremik wyszedł. Zjadliwy niesamowicie i doskonały w zastępstwie, na przykład, za bardzo słodkiej oraz niestety nieetycznej Nutelli. W sam raz do naleśników, czy do posmarowania porannego tosta. A dodatkowo, tak sobie myślę, gdyby wlać nieco więcej mleka, można by było osiagnać całkiem sympatyczny budyń. I zajadać z kleksem bitej śmietany, dla zrównoważenia tej całej zdrowości...
:)   
Biorac pod uwagę, że zaczynamy eksperyment od żałośnie wygladajacej połowy szklanki kaszy jaglanej, efekt końcowy i całkiem spora ilość gotowego kremu jest zaskoczeniem. Przyjemnym, ale jednak. A być nie powinna tak naprawdę, zwłaszcza dla bardzo doświadczonego kaszojada, tudzież kaszożercy. Bo na tym właśnie kszowy cud polega.  
Oryginalnie czekolada była roztopiona przed dodaniem, a ja wykorzystałam już osiagnięte ciepło i zaoszczędziłam na zmywaniu.



Przepis z bloga Kuchenne wzloty i upadki.

Składniki:
(na całkiem sporo, jakieś 3 słoiczki)

pół szklanki kaszy jaglanej
100-130 ml mleka (tyle, aby uzyskać pasującą Wam konsystencję)
60 g gorzkiej czekolady 
czubata łyżka masła orzechowego
mocno dojrzały banan
czubata łyżka kakao
łyżka soku z cytryny
2 łyżki miodu
ćwierć łyżeczki soli

  • Kaszę jaglaną wypłucz i przelej na sitku gorącą wodą, aby pozbyć się goryczki. Wypłukaną wrzuć do garnka z lekko osolonym wrzątkiem (ok. 2 szklanek). Gotuj około 15-20 minut pod przykryciem, aż do wchłonięcia całej wody, mieszaj od czasu do czasu. [Należy cały czas kontrolować ilość wody, uważając, by kasza się nie przypaliła i w razie potrzeby dolać odrobinę.] Zdejmij z ognia. Wsyp czekoladę i zostaw do przestudzenia. Wymieszaj. 
  • Kaszę przełóż do sporej miski (blender ręczny) lub do blendera i zmiksuj z mlekiem. [Ja przygotowałam miarkę 30ml i po trzech dodatkach, czyli 90ml, masa była moim zdaniem idealna.] 
  • Dodaj kakao, pokrojonego banana, masło orzechowe i sok z cytryny. Zmiksuj wszystko na gładki krem. Dosłódź do smaku miodem - 2-3 łyżki. Wymieszaj. Przechowuj w lodówce do 7 dni.




Thursday, 5 September 2019

Urodziny: Daniel ma trzy lata!


Panie i Panowie, Ladies and Gentleman, meine Damen und Herren.
2 września Daniel skończył 3 lata! (klik)

Urodziny były bezstresowe: posiłek dostarczył tata, a ciasto supermarket Sainsbury's. Matka miała dosyć wszystkiego po 6 tygodniach wakacji...
:)
P.S. Najdłuższe 3 lata mojego życia... Spędzone na wyrywaniu mu z rąk niestosownych zabawek (mop, noże), zamykaniu lodówki i zamrażarki, oraz wyławianiu różnych przedmiotów z wanny lub ubikacji... 
To teraz będzie już z górki??? 









Monday, 2 September 2019

Gulasz drobiowy z suszonymi śliwkami...


Przepis z bloga Raspberries and cream.

Składniki:
(na 3-4 porcje)

2 łyżeczki oleju
1 cebula, posiekana
1 ząbek czosnku, drobno posiekany
1 łyżeczka kurkumy
1/2 łyżeczki cynamonu
1/2 łyżeczki mielonej kolendry
1/2 łyżeczki imbiru
3 piersi z kurczaka, pokrojone w paski
300 ml rosołku z kostki
2 łyżki koncentratu pomidorowego
200 g śliwek kalifornijskich
sól i pieprz do smaku
garść liści kolendry do podania, opcjonalnie

Na głębokiej patelni rozgrzej olej. Dodaj cebulę i smaż, aż nabierze złotawego koloru. Dodaj czosnek, smaż 1 minutę. Wsyp przyprawy i smaż, mieszając, 1 minutę. 
Wrzuć kurczaka i smaż przez 4-5 minut, aż lekko zbrązowieje.
Wlej rosołek i koncentrat. Przypraw do smaku solą i pieprzem. 
Gotuj przez 15-20 minut, dodając śliwki  5 minut przed końcem.
Najlepiej podawaj z kaszą kuskus albo ryżem.


Friday, 30 August 2019

Resztki motywacji i weny twórczej, czyli: jak zająć dzieci w ostatnie dni wakacji? :)


Ostatnie dni wakacji... Były już rodzinne wyjazdy, wyjścia do kina, pikniki w parku, basen i okoliczne place zabaw. I co jeszcze? Rzutem na taśmę i resztkami wyobraźni jakoś dotrwamy do magicznego poczatku września.

Rzeżuchowe główki jejeczne:
Co potrzeba?
  • skorupki jajek - czyste i w miarę nienaruszone, z rozbitym tylko wierzchem;
  • kartonowe opakowanie po jajkach;
  • waciki;
  • woda;
  • ewentualnie niewielka strzykawka;
  • czarny/niebieski/jakikolwiek inny pisak;
  • woda;
  • ewentualnie plastikowe oczka;
  • nasionka rzeżuchy.

Wykonanie:

  • delikatnie wepchnij waciki do skorupek jajek (u nas po 3 sztuki) - powinny sięgać dość wysoko, bo dodatek wody nieco je ubije, a poza tym chcemy, by zielone włosy wystawały ponad główkę;
  • wlej wodę, tyle, by dobrze zmoczyć watę, strzykawka bardzo się przydaje, zwłaszcza dzieciom;
  • posyp nasionkami;
  • udekoruj - naklej oczka, dorysuj rzęsy i buźki;
  • czekaj...
Fryzjer potrzebny po około 5-6 dniach (mniej-więcej).

:)













Tuesday, 27 August 2019

Torta con albicocche e cioccolato bianco...



Czyli ciasto z morelami i białą czekoladą. Przepis wyszukany dzięki domowemu nadmiarowi owych owoców, dostarczonych hojnie przez państwa z oddbox.co.uk :)

Zdecydowany hit. Delikatne ucierane ciasto, z posmakiem białej czekolady, a do tego charakterystyczne, aromatyczne, lekko miodowe morele... Bajka! Na dodatek jest super proste do wykonania, czyli wszystkie warunki spełnione.
:)  

Przepis z bloga La grande e la piccola cuoca.

Składniki:
(blaszka 20/30cm)

200g mąki pszennej
50g cukru, drobnego
100g białej czekolady, posiekanej
100g masła
3 jajka
szczypta soli
łyżeczka proszku do pieczenia
2 łyżki konfitury morelowej
6 sporych moreli, wypestkowanych i pokrojonych na ćwiartki

  • Rozgrzej piekarnik do 180stC. Przygotuj blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia.
  • W dużym garnku rozpuść czekoladę i masło. Wymieszaj i ostudź.
  • Do masy czekoladowej dodaj cukier, sól i jajka. Dobrze wymieszaj łyżką.
  • Stopniowo dodawaj mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia, miesząjac po każdym dodatku.
  • Przelej do formy, a na wierzchu układaj morele. Posmaruj lekko podgrzaną konfiturą.
  • Piecz około 30 minut. Przestudź i posyp ewentualnie cukrem pudrem.


Saturday, 24 August 2019

Wakcje 2019...



Spędziliśmy w ośrodku domków kempingowych, jednym z czterdziestu, sygnowanych imieniem Haven. A z powodów praktycznych, czyli jakości i długości dojazdu, wybraliśmy Combe Haven, położone niedaleko malutkiej nadmorskiej miejscowości St. Leonards on Sea, oraz nieco większej - Hastings.

Haven to ogrodzony teren, który zawiera ogromna ilość domków kempingowych,  place zabaw dla dzieci, baseny - kryty i zewnętrzny, sklep, pralnię i suszarnię, centra zajęć dla dzieci - sportowe i przyrodnicze, oraz kilka miejsc, gdzie można zjeść. 
W cenę wliczone jest wybrane mieszkanie (wyposażona kuchnia, łazienka, 2 lub 3 sypialnie; od 4 do 8 osób) - nie ma niestety opcji wyżywienia (jak w Butlin's), oraz nieograniczone używanie basenu (9.00-17.00) i ewentualne przedstawienia dla dzieci - kilka dziennie, zwykle rano i wieczorem. Dodatkowo można opłacić zajęcia dla dzieci - segway, strzelanie z łuku, ściana wspinaczkowa i inne. Tu opłaca się pomyśleć wcześniej, bo zamówiony z wyprzedzeniem zestaw jest tańszy, a każda aktywność można zarezerwować przez Internet.
Jeśli ktoś ma siłę i ochotę można wybrać się na około 30 minutowy spacer do plaży (kamienista niestety), ale w razie braku energii lokalne autobusy odjeżdżaja z pobliskiego przystanku kilka razy na godzinę. 

Czy nam się podobało? Bardzo! Dzieci już planuja przyszły rok :).
Pobyt jest w miarę 'elastyczny': można zostać w ośrodku przez cały zaplanowany czas, można gotować, lub jeść w restauracjach - Papa John's pizzeria dostarcza nawet zamówienie do karawanu! 

Dobrze jest zabrać ze soba kuchenne podstawowe podstawy: sól, płyn i gabkę do mycia naczyń, olej; i wtedy można sklecić posiłki z dostępnych w miejscowym sklepie produktów. Można też ewentualnie podjechać po zakupy do jednego z większych, w miarę lokalnych, supermarketów.

Jest tylko jeden problem - bardzo przydaje się ładna pogoda... W deszczu wszystko niestety szarzeje...
:)