Sunday, 29 April 2018

Edynburg - zwiedzanie z dziećmi... #2


Royal Yacht Britannia
Ocean Drive
Leith EH6 6JJ


Ponieważ kwietniowa pogoda w stolicy Szkocji pozostawia wiele do życzenia, pobyt planowaliśmy tak, aby jak najmniej czasu musieć spędzić na wietrze i deszczu. Dlatego wyprawa nad samiutkie morze, aby zobaczyć HMY Britannia (Wiki).
Britannia służyła przez 43 lata, jako transport w czasie oficjalnych zagranicznych wizyt, oraz 'dom poza domem' dla Elżbiety II i rodziny królewskiej. Przeszła na emeryturę w 1997 roku, po przepłynięciu nieco ponad miliona mil morskich, a w 2012 została na stałe zacumowana w suchym doku przy centrum handlowym Ocean Terminal w Edynburgu. W ciagu swojej kariery uczestniczyła w 696 wizytach zagranicznych i 272 wizytach na wodach brytyjskich. 
Co roku odwiedza jej progi 300000 turystów.
Została zbudowana tak, by w razie potrzeby służyć, jako szpital. Ta funkcja przydała się w 1986 roku, kiedy to, za pozwoleniem królowej, odpowiedziała na sygnał sos i ewakuowała ponad 1000 uchodźców wojny domowej z Aden. Na jej pokładzie gościli prezydenci (Dwight D.Eisenhower, G.Ford, R.Reagan, B.Clinton), oraz członkowie rodziny królewskiej świętujacy zaręczyny, czy urodziny. Wiele miejsc zostało zaprojektowanych zgodnie z wytycznymi królowej, a w szklanych gablotach wciaż można zobaczyć pamiatki zgromadzone w trakcie wojaży - w tym także i te odziedziczone po długiej linii poprzedniczek wożacych m.in. Jerzego VI, czy Wiktorię i Alberta.
Można zajrzeć do prywatnych pokoi i łazienki kapitana, do jadalni oficerów i oficjalnej jadalni goszczacej w swoim czasie prezydentów, premierów i królów z całego świata; sypialnię królowej i salonik wychodzacy na pokład. Ale można spojrzeć także i na kwatery żołnierzy Royal Marine służacych na jachcie - o wiele bardziej zatłoczone, i o niebo mniej luksusowe, niż cała reszta.


Bilet rodzinny (2 + 3) kosztuje £45. W cenę jest wliczony audio guide dostępny w 17 językach, w tym polskim, oraz angielskiej wersji uproszczonej dla dzieci. Trasa zwiedzania jest jasna, prosta i łatwa do podażania, a zaprojektowana tak, by zwiedzajacy nie wchodzili sobie w drogę.  
Wszędzie można dostać się z wózkiem dziecinnym, czy inwalidzkim - kolejne poziomy sa połaczone windami.
O dziwo, całość jest dostępna z 2 piętra centrum handlowego, a nie, jak mnie się wydawało, tworzy osobna część. Na zwiedzanie trzeba przeznaczyć około 2 godzin. 
Czy warto? Nam bardzo się podobało, było warto, bawiliśmy się wszyscy świetnie i na pewno decyzji nie żałujemy. Ale jeśli ktoś wychodzi z założenia 'co mnie to ... obchodzi', to może lepiej niech zostanie na poziomie zakupów...
:)              




















Saturday, 28 April 2018

Edynburg - zwiedzanie z dziećmi...


Wielkanoc oznacza jedno: dwa tygodnie wolnego od szkoły! I o ile generalnie obecność dziecków w najbliższej okolicy specjalnie mnie nie oburza, to pozostaje prosty problem zajęcia ich na tyle, by nie wpadali na pomysł grania w piłkę nożna w salonie... Pogodowo bywa różnie, bo i Wielkanoc różnie wypada. Cokolwiek zaplanowć trochę trudno. Dlatego postawiłam tym razem na plan ambitny, czyli: 'jak-mnie-to-nie-zabije-to-już-bębę-jak-karaluch-i-przeżyję-nawet-zagładę-nuklearna' i pojechaliśmy do Szkocji...
Bilety zakupiłam na dużo, dużo do przodu, co by były tanie (polecam- z okolic £400 za 5 siedzeń zredukowało do £146 za 6 siedzeń, w obie strony i z dostawa do domu), a sympatyczna strona internetowa zapewniła, za opłata, mieszkanie z trzema sypialniami, ogromna łazienka i gigantycznym kuchnio-salonem. Wywnioskowałam, że jak już przetrwamy te 4 godziny i 43 minuty w pociagu, to będziemy mieli sporo opcji w kwestii ewentualnego ukrycia się przed deszczem, czy wiatrem. Bo Edynburg w co, jak w co, ale w muzea obfituje. Okazało się oczywiście, że opuściliśmy mocno południowy Londyn w stanie wiosennym, a dotarliśmy do bardzo północnego Edynburga w stanie wietrznej jesieni - różnica w temperaturze jakieś 10stC. Dlatego muzea bardzo się przydały...
:)


Royal College Of Surgeons Of Edinburgh, 
Nicolson Street, 
Edinburgh EH8 9DW


Po pierwsze na pewno Surgeons Hall Museum, czyli muzeum edymburskiej szkoły chirurgów. Imponujacej, bo najstarszej na świecie - obchodziła 500-lecie istnienia w 2005 roku. Na pewno dla wielbicieli gatunku i osób o mocnych nerwach. Zdjęcia pochodza z czeluści Internetu - swoich nie mam. I z bardzo prostej przyczyny: w środku nie można robić zdjęć, ponieważ, uwaga!, zawiera ono ludzkie szczatki, którym należy się szacunek... Ano Wiktorianie, o ile popchnęli do przodu naukę generalnie, a medycynę szczególnie, pracowali według nieco innej etyki  i wytycznych moralnych. Dlatego mocny zapach formaldehydu, witajacy zwiedzajacych już w drzwiach, oznacza cała kolekcję 150-letnich, często dość w XXI wieku tragicznych, preparatów. Mnie wpadły w oko, wypreparowane z niesamowita precyzja naczynia krwionośne, wypełnione mieszanka wosku i barwnika. Pół problemu jeśli pokazywały naczynia wieńcowe serca dorosłego. Więcej, jeśli około półtora roczne dziecko. W całości... Brrr...

I jeszcze bardzo interesujacy dział dentystyki. W samym kącie znalazłam wczesna maszynę do borowania - z wiertłem napędzanym pedałem. I powiem szczerze - pamiętam takowa z dzieciństwa! Nie, nie jestem jeszcze aż tak wiekowa, ale w pobliskim mieście praktykowała pani dentystka, zapewnie 80-kilku-letnia wtedy, która takowej używała! A ja zostałam do niej zabrana z jakimś, wymagajacym borowania, problemem, na konto faktu, że 'ma wiele lat doświadczenia'. Cóż, patrzac z perspektywy lat wiem, że kiedy jest się bliżej do setki, niż dalej, posiada drgajace ręce i maszynę, która nie potrzebuje elektryczności, to żadne doświadczenie sytuacji nie uratuje... 

Spędziliśmy w środku około 2 godzin. I uważam, że jest to w miarę rozsadny czas wystarczajacy na zobaczenie wszystkiego. Ale szczerze mówiac ja sama zostałabym na pewno na co najmniej kolejne dwie. Z dziećmi trzeba niestety iść na kompromisy... Chociaż muszę przyznać, że raczej się nie nudzili. W szufladach pod gablotami były strategicznie rozmieszczone przeróżne gadżety, w rodzaju maszyny do operacji laparoskopowych, czy nici chirurgicznych, z zadaniami do wykonania (np. ułożenie drewnianych kostek w piramidę, albo zawiazanie odpowiedniego węzła).

Muzeum jest płatne. I oferuje bilety rodzinne (2 dorosłych + dwoje dzieci powyżej 5 lat), kóre można kupić przy wejściu. Otwarte 10.00 - 17.00 i w pełni dostępne dla wózków dziecinnych i inwalidzkich.     






A po wyjściu - niespodzianka! Zaraz za rogiem, na ścianie budynku sympatycznej kawiarni: 



Pierwszego pełnego dnia udało nam się zobaczyć jeszcze jedna bardzo poważna edynburska atrakcję (niejako z konieczności, bo lało i wiało, i trzeba było chować się po katach): Edinburgh Caste (klik).


Budowla jest NIEPRAWDOPODOBNIE imponujaca. Umiejscowiona na wysokiej, wulkanicznej skale i praktycznie nie do zdobycia w czasach, kiedy podboje sasiadów były na porzadku dziennym, czyli około 500 lat temu. Używana non-sto, jako zamek od około 800 lat. Zawiera ogromna kolekcję memorabiliów z przeróżnych wojen, w których Scots Regiment brał udział. 
Zdjęcia można robić wszędzie, oprócz małej, osobnej komnaty zawierajacej szkodzkie klejnoty koronne i Kamień Przeznaczenia - kamienny blok, na którym przez setki lat byli zaprzysięgani królowie Szkocji.
Dobrze jest sprawdzić, co się dzieje danego dnia, bo można trafić na pokazy broni i czasami opowieść dlaczego hollywoodzka produkcja 'Braveheart' jest kopletnie historycznie niedokładna i czego ewentualnie Mel Gibson nie byłby fizycznie w stanie zrobić, a na ekranie widzimy, że zrobił.
:)
Na samym końcu: więzienie. Wykute częściowo w litej skale i generalnie bardzo przygnębiajace. Używane non-stop przez 500 lat do przechowywania więźniów wojennych (potrzebnych do wymiany za własnych pojmanych żołnierzy).

Muzeum jest płatne. I niestety dość drogie - rodzinny bilet (2+3) kosztuje £64! Wejścia sa limitowane do 2 godzinnych przedziałów - nie trzeba być dokładnie na czas, ale trzeba się zmieścić w wyznaczonej okolicy; można zostać na czas ograniczony tylko godzinami zamknięcia. Dobrze jest zarezerwować wejściówki przez Internet, wtedy wystarczy tylko podać numer referencyjny i odebrać bilety. Inaczej czeka nas kolejka - potwornie długa nawet przy żałosnej pogodzie widocznej na załaczonym obrazku. 
W ceny biletów nie sa wliczone tzw. audio guides, czyli niewielkie 'telefony', na których wystarczy nacisnać numer ogladanej atrakcji i wysłuchać opowiadania przewodnika.
Wszędzie można dostać się z wózkiem - windy sa bardzo sprytnie ukryte w prywatnej części zamku, ale każdy pracownik/przewodnik doprowadzi bez problemu do takowej, a potem sprowadzi na dół. 
Ubikacje sa rozmieszczone w kilku dogodnych miejscach. 
Dobrym pomysłem jest przeznaczenie około 3 godzin na zwiedzanie
Ulotki sa dostępne również w języku polskim. 
   A jakby ktoś bardzo chciał i miał fundusze i ochotę to można część zabudowań wynajać na przykład na ślub i wesele. 











Tuesday, 24 April 2018

Potrawka warzywna z pieczarkami i soczewicą puy...


Składniki:
(na 4 porcje)
  • 2 łyżki oleju
  • 1 średnia cebula, posiekana
  • 3 małe marchewki, oczyszczone i pokrojone na cienkie plasterki
  • 2 duże zabki czosnku, przeciśnięte przez praskę
  • 500g passaty
  • 1 niewielka cukinia, pokrojona na półplasterki
  • 200g pieczarek (około 5 sporych), pokrojonych na półplasterki
  • 400g puszka soczewicy puy, lub zielonej, odcedzonej i opłukanej
  1. Rozgrzej olej w sporym garnku. Dorzuć cebulę i smaż przez 2-3 minuty, dodaj marchewkę i czosnek, dobrze wymieszaj i smaż przez kolejne 2-3 minuty.
  2. Wlej passatę i odrobinę wody - tyle, by wypłukać opakowanie po pomidorach. Wsyp cukinię i pieczarki, dokładnie wymieszaj i gotuj 20 minut. Wsyp soczewice, dopraw do smaku (sól, pieprz i ewentualnie odrobina cukru, jeśli pomidory sa bardzo kwaśne). Gotuj kolejne 20 minut. Gotowe. Podawaj z ryżem, kuskus, lub ziemniakami pureé. Ewentualny nadmiar można zamrozić.   



Saturday, 21 April 2018

Kanapka grzybowa, z pieczarką Portobello...


Generalny pomysł i inspiracja ze strony Food Network.

Składniki na 1 porcję:

  • 1 duży kapelusz pieczarki Portobello
  • 2-3 plastry cebuli
  • listki sałaty
  • kleks majonezu (opcjonalnie i do smaku)
  • bułka, ulubiona, ale wielkościowo taka, by spokojnie zmieściła pieczarkę
  • plaster sera mozarella (u mnie- 'sucha', pokrojona na plastry; ta z woreczka, pływajaca w serwatce wydaje się być zbyt mokra)
  • sól i pieprz, do smaku

Rozgrzej odrobinę oleju na sporej, nieprzywierajacej patelni. Dodaj kapelusz pieczarki, wgłębieniem do dołu, oraz plastry cebuli i smaż na średnim ogniu przez kilka minut. Odwróć kapelusz i plastry cebuli, posól i popieprz. Nałóż ser na wierz pieczarki, z boku na patelni połóż bułkę, przekrojona strona do dołu, a całość przykryj pokrywka, lub talerzem. Smaż kolejnych kilka minut, do czasu, aż ser się rozpuści. Złóż kanapkę: dolna połowa bułki, kleks majonezu, podsmażone plastry cebuli, listki sałaty, pieczarka, wierzchnia połowa bułki. Pojadaj od razu.  




Wednesday, 18 April 2018

Kremowa zupa pieczarkowa...


Przepis z bloga Raspberries and cream.
Składniki:
(na około 3 porcje)

300 g pieczarek, pokrojonych w grube plastry
2 marchewki, pokrojone w plastry
1 korzeń pietruszki, pokrojony w plastry
1 mała cebula, posiekana
2  łyżki masła
1 łyżka oleju 
1 bulionetka warzywna, lub kostka rosołowa
750ml wody (3 szklanki)
sól i pieprz do smaku
serek kremowy - około 1 łyżki, u mnie - kostka serka Kiri
  1. W dużym garnku rozpuść olej i masło, wrzuć pokrojone pieczarki, marchewkę, pasternak i cebulę. Smaż kilka minut, aż warzywa będą miękkie i aromatyczne.
  2. Do garnka dolej rosół przyrządzony z gorącej wody i kostki rosołowej. Dopraw do smaku. Doprowadź do wrzenia, po czym zmniejsz ognień i gotujemy ok. 15 minut. Zdejmij z ognia i zmiksuj. Na koniec dodaj serek, wymieszaj i poczekaj, aż się rozpuści. Gotowe!




Saturday, 14 April 2018

Makaroniki kokosowe ze skórką pomarańczową...


Przepis z bloga Kalejdoskop kulinarny.

Składniki:
(na 20 sztuk)
  • 2 białka
  • 115g drobnego cukru
  • 150g wiórków kokosowych
  • 100g grubo pkrojonych orzechów macadamia (opcjonalnie)
  • łyżeczka skórki otartej z cytryny, lub limonki, a u mnie - z pomarańczy

  1. Rozgrzej piekarnik do 160stC. Przygotuj blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia.
  2. Białka ubij na sztywno, aż z piany będą tworzyć się 'czubki'. Wmieszaj cukier, wiórki i skórkę.
  3. Łyżeczką nabieraj porcje masy i układaj na przygotowanej blaszce. Piecz około 10-15 minut, aż do zezłocenia. Zostaw do ostudzenia na blaszce.

Wednesday, 11 April 2018

Ciecierzyca w pomidorach, na bazie soffritto. I o smrodzie, czyli niedogodnościach recyklingu...

Zaczęło mi w mieszkaniu wonieć... Nie globalnie, ale raczej szczegółowo, bo w okolicy kuchni. I nie od razu tragicznie, a systematycznie-coraz-gorzej. Najpierw witał nas od progu delikatny zawiewek, który potem, stopniowo, ale nieubłagalnie stawał się coraz bardziej intensywny. Aż wreszcie, nie wiem nawet, czy tylko w mojej spanikowanej głowie, czy naprawdę, nawet klatka schodowa zaczęła wydzielać eau-de-padlina...
Czy robiliśmy coś w temacie? Ależ oczywiście, że tak! Normalny człowiek musi! (Względnie normalny, znam gnijace zmywarki do naczyń i porośnięte penicylina kuchenne kosze na śmieci). 
Zaczęliśmy od wymopowania podłogi - żadne wielkie halo, mopuję raz w tygodniu, odkurzam raz dziennie, ale może coś się gdzieś wylało w międzyczasie. Potem odsunęliśmy kuchenkę i wyszorowaliśmy wybielaczem cała okolicę. Następnie przyszła kolej na zamrażarkę i lodówkę, oraz powtórkę z tematu... A smrodek jak wisiał tak wisiał... W końcu poszłam po rozum do głowy i zaczęłam obwachiwać systematycznie wszystko. Kuchnia była w porzadku, to samo z częścia korytarza i salonu. Ale okolice wielkiego kubła na mieszany recykling już nie! Ha! Rozgrzebałam te wszystkie butelki, paczki, słoiki i pudełka - smród niemiłosierny unosił się znad małej, niepozornej i tylko z grubsza wypłukanej puszeczki po tuńczyku... Ano: ryba + temperatura mocno ciepła pokojowa = nic dobrego!
Wnioski z ćwiczenia wyciagnęłam, a jakże: puszki po rybach wszelakich szoruję goraca woda z płynem do mycia naczyń przed podróża do kosza...
:)   


Składniki:
(na 3-4 porcje)

  • 3 czubate łyżki soffritto
  • 2 x 400g puszki siekanych pomidorów
  • 400g ugotowanej ciecierzycy, domowej, lub 2 odcedzone 400g puszki
  • sól
  • pieprz
  • cukier
  • czubata łyżka gładkiego masła orzechowego
  1. W sporym garnku, na niewielkim ogniu, rozgrzej soffritto. Wlej pomidory i tyle wody, by wypłukać puszki - po około 1/3 z każdej.
  2. Zagotuj, zmniejsz ogień i gotuj przez około 20 minut. Dopraw do smaku sola, pieprzem i odrobina cukru (często puszkkowane pomidory sa bardzo kwaśne), dorzuć ciecierzycę i gotuj kolejnych 15 minut. Na końcu wmieszaj masło orzechowe. Podawaj z ryżem, lub kuskus.  

Sunday, 8 April 2018

Jedzenie na obrazach #8...

'Still life with Pygmy Parrot' (pierwsza połowa XII wieku)
[Martwa natura z papużka]

Georg Flegel (1566-1638)



Thursday, 5 April 2018

Ciasto czekoladowe, bez jajek, ale za to z coca-colą...

Potrzebowałam na urodziny Sofijki. Bo dziecko złote-brylantowe zapewniło mnie tonem autoratywnym, ale za to w ostatniej chwili, że ma w klasie sztuki trzy uczulone na jajka. Sprawdziłam na liście - akurat wszyscy odpowiedzieli, że będa... Fajnie... Zdecydowałam, że będzie im miło pojadać ze wspólnego stołu raczej, niż z torby od mamy i poczuja się właczeni do grupy, a nie wyalienowani. A gdzie człowiek zdesperowany i bez bez-jajecznego doświadczenia zagląda w chwili potrzeby? Na bloga Trochę Inna Cukiernia oczywiście! Zrobiłam takie, które najbardziej wpadło mi w oko - coca-cola, czy inna pepsi , oraz czekolada może w dziecinnych oczkach tylko dodać wypiekowi atrakcyjności. Powiem szczerze, że nawet nie wiem, jak smakowało - zniknęło do ostatniego okruszka, razem z dwiema towarzyszacymi wielkimi tacami ciast: waniliowym z kremem mascarpone i czekoladowym z kremem czekoladowym (i kropelka aromatu do ciasta o smaku, a jakże, coli). 
Żeby nie dodawać sobie niepotrzebnego bałaganu to przyjęciowe posypałam tylko cukrem pudrem. Domowemu dostała się luksusowa polewa z czekolady. 
Wyszło puszyste, mięciutkie, wilgotne ciasto. Z posmakiem coli i owszem, ale nie obezwładniajacym. Zjedliśmy i owszem, po szkole i ze smakiem.   

P.S. Koniec końców dowiedziałam się, że jeden z dzieciaków jest nie tyle 'uczulony' na jajka, co wychowywany bezcukrowo, stad brak deserów na szkolnej stołówce i przekonanie kolegów z klasy o alergii.   




Przepis z bloga Gosi.

Składniki:
(tortownica 18 lub 20cm będzie w sam raz)

1,5 szklanki mąki
1 szklanka brązowego cukru
2 łyżki kakao
1 łyżeczka sody
6 łyżek oleju
200ml coli (pepsi), w temperaturze pokojowej
50ml mleka (oryginalnie koziego, u mnie krowizna, a podejrzewam, że każde roślinne się nada)


Rozgrzej piekarnik do 180stC. Przygotuj foremkę wyłożona papierem do pieczenia.
Suche składniki wymieszaj w misce, dolej płyne i jeszcze raz dokładnie wymieszaj.
Przelej do foremki i piecz ok. 25 minut. 
Przestudź przez kilka minut w foremce, a następnie wyjmij na kratkę i zostaw do całkowitego ostudzenia.

Na wierzch: roztop w kapieli wodnej 1 szklankę groszków z mlecznej czekolady i wymieszaj dokładnie z 1/3 szklanki śmietanki 36%; przestudź i polewaj warstwami wystudzone ciasto, stopniowo, tak by poprzednia porcja miała czas zastygnać.



Wednesday, 28 March 2018

Soczewica...


Soczewica jadalna rośnie dziko w Grecji i niektórych państwach Azji Zachodniej, Środkowej i Kaukazu: Cypr, Afganistan, Irak, Izrael, Jordania, Liban, Syria, Turcja, Pakistan, Kazachstan, Tadżykistan, Turkiestan, Uzbekistan. Jest uprawiana w wielu krajach świata. W Polsce jest uprawiana, czasami (rzadko) dziczejąca (efemerofit). Obecnie głównymi rejonami jej uprawy są: Kanada (około 42% światowej produkcji), Indie, Turcja oraz USA (w sumie te cztery kraje wytwarzają ponad 80% światowej produkcji soczewicy).
Jest jedną z najdawniej uprawianych roślin. Najstarsze wykopaliska, w których znaleziono nasiona soczewicy pochodzą z ok. 9100 r. p.n.e., w północnym Iraku w miejscowości Jarmo ok. 7 tys. lat p.n.e., a na Ziemi Świętej 3000 lat p.n.e. Wzmiankowana jest w Biblii cztery razy. W Księdze Rodzaju (25,33-34) jest opis, jak Ezaw sprzedaje Jakubowi prawo swojego pierworództwa za miskę soczewicy. W drugiej Księdze Samuela (23,11), której akcja toczy się ok. 1000 lat p.n.e. jest werset: "Była tam działka pola pełna soczewicy". Jej nasiona były podstawą wyżywienia w starożytnym Egipcie, starożytnej Grecji i starożytnym Rzymie. Na ziemiach polskich uprawiana była już w neolicie. (Wikipedia)

Soczewicę można kupić puszkowana, gotowa do jedzenia, i jest ona znakomita do dodawania objętości sałatkom i przystawkom. Najczęściej soczewicę kupuje się suszona, a taka idealnie powinna być jędrna, czysta i nieuszkodzona. Rodzaj będzie zależał od tego, do czego chcemy jej użyć:
Zielona i brazowa: idealna do sałatek na ciepło, zapiekanek i nadzień, ponieważ zwykle zachowuje kształt po ugotowaniu;
Soczewica Puy: szaro-zielona, rośnie we francuskim regionie Le Puy, jest zwykle droższa, niż inne powszechnie dostępne rodzaje, ale uważa się, że jest lepsza w strukturze (zachowuje ja po gotowaniu), oraz smaku. Dzięki temu jest idealnym dodatkiem dla droższych składników, jak ryby, dziczyzna i kiełbaski.
Czerwona soczewica rozdzielona: po ugotowaniu staje się treściwym pureé, dlatego jest wspaniała, jako zagęszczacz do zup i zapiekanek. Często jest gotowana z dodatkiem przypraw, w wyniku czego powstaje indyjska przystawka 'dhal'.
Żółta: bardzo podobna do czerwonej i używana w podobny sposób; znakomita dla dodania odrobiny koloru zimowym daniom.

Przygotowanie:
Soczewica nie wymaga wcześniejszego namaczania, ale może ono pomóc i skrócić czas przygotowania o połowę.
Przed gotowaniem opłucz soczewicę w zimnej wodzie, przebierz zanieczyszczenia i uszkodzone ziarenka i dokładnie odcedź.

Przechowywanie:
Trzymaj soczewicę w zamkniętym, szczelnym pojemniku i w suchym, chłodnym miejscu. Mimo, że soczewicę można przechowywać i przygotowywać do zjedzenia praktycznie bezterminowo, najlepsza będzie w przeciagu roku od zakupienia.

Gotowanie:
Gotuj soczewicę w trzykrotnej jej objętości wody i unikaj kwaśnych dodatków, jak np. ocet.
Czas gotowania jest różny i zależy od rodzaju soczewicy i jej wieku, dlatego warto sprawdzić instrukcję na opakowaniu, ale w przybliżeniu będzie to:
- zielona i brazowa - 35-45 minut;
- czerwona rozdzielona - 15-20 minut;
- puy - 20-25 minut;
- żółta - 15-20 minut. 
(BBC Good Food)

                           Czerwona soczewica:                                          Zielona soczewica:

Soczewica jest dobrym źródłem włókna pokarmowego i złożonych węglowodanów, ale nie zawiera tłuszczu i kalorii. Wysoka zawartość białka oznacza, że jest znakomitym pokarmem dla osób potrzebujacych zwiększyć jego spożycie. Naturalnie bezglutenowa. Ma też wyjatkowo niski indeks glikemiczny i zawiera odporna na trawienie skrobię, co czyni ja dogodna przy diecie cukrzycowej.
Czy wiesz, że...
... 100g suchej, zielonej soczewicy zawiera 80% dziennego zapotrzebowania włókna pokarmowego.
... 100g suchej czerwonej soczewicy ma więcej potasu, niż duży banan.
... soczewica zawiera najwięcej kwasu foliowego ze wszytkich pokarmów pochodzenia roślinnego.
... 100g soczewicy zapewnia 45% dziennego zapotrzebowania na żelazo.
... 100g soczewicy zapewnia 100% dziennego zapotrzebowania na mangan.